ReklamaA1 - OW Wodnik

Co dalej z “ekspresówką” przez Mazury? Samorząd ciągle ma nadzieję na jej realizację 

BieżąceInwestycje9 maja 2026, 9:19Komentarzy: 10
Zdjęcie poglądowe.
Zdjęcie poglądowe. fot. GDDKiA w Olsztynie.

Mieszkańcy Mazur na tę inwestycję czekają od ponad dwóch dekad. Choć pieniądze na budowę drogi ekspresowej S16 z Mrągowa do Ełku są zabezpieczone, drogowcy natrafili na przeszkodę, której nie da się ominąć ciężkim sprzętem. Na drodze do wydania prawomocnej decyzji środowiskowej stoi sama przyroda. 

Inwestycja, określana często mianem komunikacyjnego kręgosłupa regionu, znajduje się obecnie w fazie intensywnych konsultacji. Kością niezgody pozostaje przebieg trasy w okolicach Rynu. To właśnie tam przyroda rzuciła wyzwanie inżynierom, a stawką w tej grze jest przetrwanie jednego z najrzadszych ptaków drapieżnych w Polsce. 

Urzędowy wyścig z czasem 

Mimo przedłużających się procedur, przedstawiciele administracji rządowej zachowują optymizm. Wicewojewoda warmińsko-mazurski, Mateusz Szauer, zadeklarował na antenie Radia Olsztyn, że finał urzędniczej batalii nastąpi jeszcze w tej kadencji. 

– Finansowanie tej inwestycji jest zapewnione. Dziś pracujemy nad tym, aby procedura związana między innymi z wydaniem decyzji środowiskowej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska zakończyła się pomyślnie – zapewnił Szauer. 

Optymizm wicewojewody musi jednak zmierzyć się z twardymi wymaganiami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Urząd oficjalnie wezwał GDDKiA do gruntownego uzupełnienia raportu o oddziaływaniu inwestycji na ekosystem. Lista braków jest długa i szczegółowa – obejmuje nie tylko analizy hałasu i wibracji, ale nawet wpływ sztucznego światła na mazurską faunę. 

Orlik krzykliwy. Lokator, którego nie można eksmitować 

Kluczowym problemem okazały się siedliska orlika krzykliwego. Dla laików to tylko kolejny ptak, dla przyrodników i instytucji unijnych – gatunek priorytetowy, którego ochrona nie podlega negocjacjom.

Jak wyjaśnia Sebastian Wręga z Komitetu Ochrony Orłów, Warmia i Mazury to jedna z ostatnich ostoi tego gatunku w Polsce. 

Dlaczego ochrona orlika jest tak restrykcyjna? 

W całej Polsce żyje zaledwie 2,5 tysiąca par. Mazury, obok Podlasia i Podkarpacia, są kluczowym terenem lęgowym. Wykrycie gniazd w pasie planowanej drogi nakłada na urzędników obowiązek natychmiastowej reakcji. 

Zignorowanie siedlisk orlika krzykliwego mogłoby mieć dla inwestycji opłakane skutki. Interwencja instytucji unijnych i całkowite zablokowanie finansowania to scenariusz, którego drogowcy chcą uniknąć za wszelką cenę. 

Co dalej z "szesnastką"? 

Obecnie trwa patowa sytuacja między potrzebami transportowymi a wymogami ochrony przyrody. GDDKiA musi teraz udowodnić, że wybrany wariant trasy najmniej zaszkodzi chronionym gatunkom lub zaproponować rozwiązania, które zrekompensują straty w środowisku. 

Dla mieszkańców Mrągowa, Ełku i okolicznych miejscowości, każda kolejna zwłoka to miesiące spędzone w korkach na wąskich, niebezpiecznych drogach.  

Jednak w świetle obowiązującego prawa, to właśnie rzadki ptak drapieżny trzyma obecnie w szachu jedną z najważniejszych inwestycji drogowych w północno-wschodniej Polsce. 

  

ReklamaC1 - Brzeg Talerza

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 22

  • 4
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 1
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 3
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 3
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 2
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 8
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 1
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - PAN Wierzba

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Amax
ReklamaA2 - port 69