ReklamaA1 - Piękny Brzeg

Dlaczego na Mazurach jest tak mało oficjalnych kąpielisk? 

Dlaczego na Mazurach jest tak mało oficjalnych kąpielisk? 
 fot. mazury24.eu

Wraz z początkiem czerwca wystartował oficjalny sezon kąpielowy w województwie warmińsko-mazurskim. Choć region ten słynie z niezliczonych akwenów, mieszkańcy i turyści będą mieli do dyspozycji o jedno certyfikowane kąpielisko mniej niż przed rokiem. Za kulisami tej decyzji kryją się surowe wymogi sanitarne, gigantyczne koszty oraz prawna odpowiedzialność samorządów. 

Czerwiec na Warmii i Mazurach tradycyjnie oznacza inaugurację sezonu letniego wypoczynku nad wodą. Jak poinformowała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Olsztynie, w tym roku w całym regionie będzie funkcjonowało 49 oficjalnych kąpielisk, które zostały formalnie wyznaczone uchwałami rad gmin. To o jedno miejsce mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.  

Choć różnica wydaje się kosmetyczna, dotyka ona głębszego problemu strukturalnego, z jakim od lat mierzą się tutejsze samorządy. 

Sezon oficjalnie potrwa do końca września, jednak to od samych organizatorów – najczęściej lokalnych ośrodków sportu i rekreacji lub prywatnych podmiotów – zależy, przez jaki czas na plażach pojawią się ratownicy.  

Pierwsze bezpieczne przystanie wodne ruszyły już w poniedziałek. Mieszkańcy i turyści będą mogli bez obaw korzystać m.in. z kąpieliska „Słoneczny Brzeg” nad jeziorem Dadaj w miejscowości Rukławki oraz z plaży nad jeziorem Bartężek w Tardzie. Pozostałe obiekty będą otwierane sukcesywnie w kolejnych tygodniach. 

Nowości na mapie i rygorystyczny bat sanitarny 

Pomimo ogólnego spadku liczby miejsc, na mapie regionu pojawiły się dwa zupełnie nowe punkty. Agnieszka Jankowska, kierownik oddziału higieny komunalnej sanepidu w Olsztynie, pytana przez Radio Olsztyn wskazuje na debiutujący akwen w Stańczykach nad jeziorem Dobellus Duży oraz na powrót po latach plaży „Słoneczna Polana” nad jeziorem Ukiel w Olsztynie, która status oficjalnego kąpieliska straciła w 2018 roku. 

Wpisanie na prestiżową listę wiąże się jednak z bezwzględnymi obowiązkami. Państwowa Inspekcja Sanitarna przeprowadza szczegółowe badanie wody jeszcze przed otwarciem obiektu. W trakcie sezonu ciężar ten spada na organizatora, który musi zlecić kolejne analizy minimum trzy razy. 

- Jakość wody w kąpieliskach w województwie jest obecnie oceniana jako bardzo dobra. Trzeba jednak pamiętać, że w okresie letnim, z powodu wysokich temperatur i słabego mieszania się mas wodnych w zbiornikach, zawsze może dojść do nagłego zakwitu sinic. Na te zjawiska naturalne nie mamy bezpośredniego wpływu” - mówiła na antenie Radia Olsztyn Agnieszka Jankowska z Sanepidu w Olsztynie. 

Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku kapryśna natura dała się we znaki wypoczywającym – z powodu zanieczyszczeń mikrobiologicznych oraz wspomnianego zakwitu sinic wprowadzono tymczasowe zakazy kąpieli łącznie w czterech lokalizacjach. 

Koszty bezpieczeństwa przerastają gminy 

Najbardziej uderzający pozostaje fakt, że w województwie, które posiada ponad 3 tysiące jezior, liczba oficjalnych, strzeżonych plaż od lat oscyluje w granicach zaledwie pięćdziesięciu. Co więcej, uchwały o ich powołaniu podejmuje mniej niż połowa mazurskich gmin.  

Dlaczego lokalne władze tak niechętnie organizują oficjalne kąpieliska? Odpowiedź tkwi w finansach oraz odpowiedzialności karnej. Wyznaczenie oficjalnego statusu nakłada na wójta czy burmistrza obowiązek zatrudnienia wykwalifikowanych ratowników wodnych, których na rynku dramatycznie brakuje, a ich oczekiwania finansowe regularnie rosną. Dochodzą do tego koszty infrastruktury, oznakowania terenu oraz stałych badań laboratoryjnych. 

Doskonale tę sytuację obrazuje przykład Mikołajek – turystycznego serca Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Oficjalny, restrykcyjny status posiada tam wyłącznie jedna plaża miejska ulokowana przy ulicy Okrężnej. 

- Utrzymanie profesjonalnego, w pełni certyfikowanego kąpieliska kosztuje nasz budżet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Musimy pamiętać, że burmistrz lub wójt ponosi bezpośrednią odpowiedzialność prawną za bezpieczeństwo przebywających tam ludzi. Dlatego alternatywą stają się tzw. plaże wiejskie, które rozwijamy w miejscowościach takich jak Stare Sady, Tałty, Górkło czy Zełwągi. Znajdują się tam pomosty, zaplecze sanitarne oraz wyznaczone strefy, lecz nie ma tam dyżurów ratowniczych. To miejsca rekreacji na własną odpowiedzialność” - mówi Piotr Jakubowski, Burmistrz Mikołajek. 

Zjawisko to tworzy swoisty dualizm na mazurskich kąpieliskach. Z jednej strony państwo i sanepid rygorystycznie dbają o najwyższe standardy higieniczne i bezpieczeństwo w wyznaczonych 49 punktach, z drugiej zaś – realia zmuszają turystów do korzystania z dzikich lub „wiejskich” plaż, gdzie woda może być równie czysta, lecz w sytuacjach zagrożenia życia pomoc nie nadejdzie natychmiast.  

Oprócz dużych kąpielisk mazurskie gminy ratują się tworzeniem tzw. miejsc okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli. Mogą one funkcjonować maksymalnie przez 30 dni w roku. W ubiegłym sezonie działało około 40 takich punktów. Dokładna liczba na ten rok będzie znana po spłynięciu wszystkich wniosków od organizatorów. 

Czystość wody, aktualne komunikaty o zakazie kąpieli oraz wykaz infrastruktury można na bieżąco sprawdzać w dedykowanym, ogólnokrajowym Serwisie Kąpieliskowym Głównego Inspektoratu Sanitarnego pod adresem: sk.gis.gov.pl  

ReklamaC1 - Ognisty Ptak

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Karos Pomosty Pływające

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Amax
ReklamaA2 - Mazurskie Mini Zoo 2025