ReklamaA1 - Stanica Wodna Stranda 2021

Gościnne progi starej elektrowni nad rzeką Węgorapą

Atrakcje28 sierpnia 2019, 21:38Komentarzy: 1
Gościnne progi starej elektrowni nad rzeką Węgorapą
Mała Elektrownia Wodna Ołownik-Sobiechy oraz Gościniec pod Węgorzem Ołowniku (niedaleko granicy z obwodem kaliningradzkim) fot. Mazury24

W przedwojennej elektrowni, położonej we wsi Ołownik (w powiecie węgorzewskim, niedaleko granicy z obwodem kaliningradzkim) nad rzeką Węgorapą, mieści się Gościniec pod Węgorzem. Miejsce, które pokochają miłośnicy przyrody oraz wszyscy, którzy chcą odpocząć od zgiełku i… zasięgu.

Historia elektrowni w Ołowniku nad Węgorapą sięga lat 20. ubiegłego wieku, kiedy to Niemcy spiętrzyli wodę poprzez zbudowanie niewielkiego jazu. Elektrownia, która mieściła w dużym, murowanym budynku, krytym dachówką, w czasie wojny została częściowo zniszczona.

W 1949 roku rozpoczęto jej odbudowę i przywrócono produkcję energii, która trafiała do miejscowego majątku i pobliskich wsi. Po wojnie właścicielem było Państwowe Gospodarstwo Rolne, użytkownikiem - Zakłady Energetyczne w Olsztynie, później w Białymstoku.

Elektrownia pracowała bez przerwy do połowy 1995 roku, kiedy została sprywatyzowana przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa w Suwałkach. Wówczas obiekt został wycofany z eksploatacji i pozbawiony jakiejkolwiek konserwacji oraz nadzoru. Zabytkowe urządzenia (m.in. generatory i turbiny z lat 1918 i 1920) wywieziono na złom. Z budynków pozostały tylko mury bez drzwi i okien.

Lepsze czasy nadeszły, kiedy w 2002 roku przedwojenną elektrownię kupił Jerzy M. Marszałek, mieszkający na co dzień w Norwegii. Nowy właściciel zainwestował około 3 miliony złotych w budowę nowej elektrowni (naprzeciw tej starej - po drugiej stronie rzeki) i wyposażenie jej w niezbędne urządzenia. Po niespełna dwóch latach budowy elektrownia podjęła produkcję. Oficjalnego otwarcia obiektu dokonał ambasador Królestwa Norwegii w Polsce Sten Lundbo w towarzystwie władz gminy Budry oraz samorządowców powiatu węgorzewskiego.

Jerzy M. Marszałek, właściciel Małej Elektrowni Wodnej Ołownik-Sobiechy oraz Gościńca pod Węgorzem: Kiedy kupiłem ten obiekt, elektrownia była ruiną. Moją uwagę przykuł budynek, który był częścią budowli pierwotnej, gdzie znajdowała się maszynownia i stacja transformatorowa. Budynek ten miał potencjał istnienia, dzięki temu, że mogła stać przy nim elektrownia, która uzasadniałaby jego renowację. Chciałem zachować walory estetyczne tego obiektu. Budując zupełnie nową elektrownię po drugiej stronie rzeki, chciałem w jakiś sposób zagospodarować stary budynek. I to wcale nie z myślą jakiegokolwiek działania komercyjnego, po prostu dla potrzeb rodzinnych. Stary obiekt elektrowni odtwarzałem, wyposażałem i adaptowałem stopniowo. Z własnych środków na własne potrzeby. Przez pierwszych dziesięć lat spędzałem tutaj z rodziną wszystkie wakacje. Kiedy dzieci wyrosły, przestaliśmy tu tak często przyjeżdżać. Wtedy pojawiła się myśl, żeby udostępniać to miejsce innym. Gościniec jest rezultatem braku zapotrzebowania wewnętrznego. To miejsce dla ludzi, którzy szukają spokoju i nie potrzebują wysokiego standardu. Jest tu również bardzo słaby zasięg telefoniczny.

Właściciel obiektu podkreśla, że gościniec znajduje się w budowli technicznej, a co za tym idzie - nie ma izolacji w ścianach. Poza sezonem, kiedy temperatury spadają, koszty ogrzewania są bardzo wysokie.

Jerzy M. Marszałek: Chłodzenie urządzeń elektrycznych w maszynowni, czyli w elektrowni, jest wykorzystywane jako ogrzewanie podłóg w obiekcie turystycznym. Jest to zagospodarowanie odpadów i wykorzystanie ich jako surowca po drugiej stronie. Jeśli chodzi o działalność gościńca, trudno nawet mówić o jakiejś opłacalności. Ale przyjemne jest to, że coraz więcej osób z tego korzysta.

Zalew przy obiekcie, utworzony przez zaporę spiętrzającą wodę na wysokość 5 m, tworzy jedno z najlepszych łowisk ryb na Mazurach, w którym można złowić m. in. duże okazy szczupaków. Podczas wypraw szlakiem kajakowym można podziwiać z bliska dziką naturę i mieszkające nad rozlewiskiem bobry. Okolice Ołownika to wspaniałe tereny dla aktywnych turystów, lubiących piesze i rowerowe wycieczki (Gościniec pod Węgorzem jest miejscem przyjaznym rowerzystom). 

Malowniczo położony Gościniec pod Węgorzem stał się również inspiracją dla znanej pisarki Katarzyny Krenz - historia bohaterów powieści "Królowa pszczół" rozpoczyna się właśnie w przedwojennej elektrowni wodnej nad Węgorapą. 

ReklamaC1 - baner

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 24

  • 21
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 1
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 1
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 1
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Reklama

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - DreamBoat
ReklamaB2 - Mila Akademia Żeglarska
ReklamaA2 - Kursy Bocianie Gniazdo