
Choć kalendarzowa zima wciąż trzyma Europę w swoich objęciach, w świecie przyrody czuć już pierwsze oznaki wielkiej zmiany. Najbardziej spektakularnym dowodem na nadchodzące ocieplenie jest coroczna migracja bocianów białych, a oczy wszystkich miłośników natury zwrócone są obecnie na jednego konkretnego bohatera – Krutka.
Ten niezwykle silny i zdeterminowany osobnik, będący nieformalnym ambasadorem mazurskiej przyrody, właśnie pokonał jeden z najtrudniejszych etapów swojej wielkiej pętli powrotnej i znajduje się już blisko polskich granic.
Trasa Krutka pod nadzorem GPS
Analiza danych z nadajnika GPS, który Krutek nosi na swoim grzbiecie, pozwala z dużą precyzją odtworzyć jego ostatnie poczynania. Jeszcze na początku lutego ptak nabierał sił w cieplejszych rejonach, jednak 12 lutego podjął kluczową decyzję o kontynuowaniu wędrówki na północ. Wystartował z okolic miejscowości Beyciler, położonej w europejskiej części Turcji, co stanowiło sygnał, że instynkt macierzysty i chęć zajęcia najlepszego gniazda w Krutyni wzięły górę nad potrzebą odpoczynku.
Od tego momentu tempo jego przelotu stało się wręcz zawrotne. Krutek w ekspresowym tempie przeciął niebo nad Bułgarią, by już 16 lutego zameldować się w okolicach miejscowości Ianca w Rumunii. To właśnie tam, na rozległych terenach nizinnych, bocian prawdopodobnie szukał prądów wstępujących, które pozwoliłyby mu oszczędzać energię przed ostatnim, decydującym skokiem w stronę Polski.
"Nasz" bocian pojawi się na Mazurach za kilka dni?
Obecnie sytuacja wygląda niezwykle obiecująco, choć nie brakuje w niej napięcia. Od jego stałego miejsca gniazdowania na Mazurach dzieli go dystans około 1200 kilometrów. Dla przeciętnego obserwatora może wydawać się to ogromną odległością, jednak statystyki z poprzednich lat rzucają na sprawę zupełnie inne światło.
Warto przypomnieć sytuację z 2024 roku, kiedy to Krutek, wracając w niemal identycznym terminie, wykazał się wręcz nadludzką – czy raczej „nadptasią” – kondycją. Wówczas ten sam dystans 1200 kilometrów pokonał w niespełna cztery dni, co oznacza, że dziennie przelatywał średnio 300 kilometrów. Jeśli historia się powtórzy i tym razem, mieszkańcy Krutyni mogą spodziewać się jego przylotu jeszcze przed końcem obecnego tygodnia.
Warto jednak pamiętać, że każda migracja to balansowanie na cienkiej granicy bezpieczeństwa. Ostateczny sukces tej podróży zależy od skomplikowanej układanki czynników atmosferycznych. Kluczowa jest pogoda: silny wiatr czołowy może skutecznie spowolnić nawet tak doświadczonego lotnika, podczas gdy wiatr wiejący w ogon staje się potężnym sojusznikiem, pozwalającym na osiąganie zawrotnych prędkości przy minimalnym wysiłku.
Nie bez znaczenia pozostaje również dostępność pokarmu na trasie oraz konieczność regeneracji sił. Każdy postój, choć opóźnia przylot, jest niezbędny, by ptak dotarł do celu w dobrej formie, gotowy do obrony gniazda i rozpoczęcia lęgu.
Obecnie zespół obserwatorów oraz tysiące internautów z zapartym tchem śledzą każdy kolejny sygnał wysyłany przez nadajnik. Krutek stał się symbolem nadziei na szybką wiosnę, a jego bezpieczny powrót jest wyczekiwany z taką samą niecierpliwością, z jaką wypatruje się pierwszych pąków na drzewach.
Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki za pomyślne wiatry i czyste niebo nad trasą jego przelotu, mając nadzieję, że już niebawem nad mazurskimi łąkami rozlegnie się jego charakterystyczny, radosny klekot.
Migracje bocianów - jak one to robią?
Bociany posiadają zdolność wykrywania ziemskiego pola magnetycznego. W ich czaszkach (a konkretnie w okolicach dzioba i w siatkówce oka) znajdują się receptory zawierające magnetyt oraz specjalne białka – kryptochromy. Dzięki nim ptaki dosłownie „widzą” linie pola magnetycznego, co pozwala im utrzymać właściwy kierunek nawet w gęstych chmurach czy podczas mgły.
Bociany to mistrzowie szybownictwa. Zamiast męczyć się ciągłym machaniem skrzydłami, wyszukują kominy termiczne – kolumny ciepłego powietrza unoszącego się do góry. Wlatują w nie, krążą, nabierając wysokości, a następnie szybują w pożądanym kierunku, tracąc wysokość i szukając kolejnego „windy”. To dlatego unikają lotu nad otwartym morzem (gdzie termika nie występuje) i wybierają trasy lądowe przez Gibraltar lub Bosfor.
Starsze, doświadczone ptaki, takie jak Krutek, posługują się pamięcią wzrokową. Zapamiętują charakterystyczne elementy krajobrazu: koryta rzek, pasma górskie, linie brzegowe, a w skali lokalnej nawet konkretne kępy drzew czy budynki. To pozwala im na precyzyjne „dostrojenie” trasy w ostatniej fazie lotu.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!