
Kiedy na horyzoncie pojawiają się pierwsze klucze ptaków, mieszkańcy Mazur mają nadzieję na nadejście wiosny. Jednak w Krutyni nikt nie wypatruje „jakiegoś” bociana. Wszyscy czekają na niego. Krutek – najbardziej medialny bocian w Polsce i żywy symbol regionu – oficjalnie zameldował się na Mazurach. Tym razem jednak jego powrót przypominał dramatyczną walkę o życie.
Choć kalendarzowa wiosna wciąż przed nami, w poniedziałek nadeszła informacja, na którą czekali sympatycy ornitologii w całym kraju: Krutek – słynny bocian z Mazur przekroczył polską granicę. Radość szybko jednak ustąpiła miejsca niepokojowi.
Dramatyczna końcówka lotu mazurskiego bociana
Ostatnie kilometry trasy, liczącej tysiące kilometrów z afrykańskich zimowisk, okazały się ponad siły ptaka. Skrajnie wycieńczony Krutek został odnaleziony przy drodze w miejscowości Jedwabno (powiat szczycieński). Gdyby nie czujność i empatia przypadkowych osób, ta historia mogłaby mieć smutny finał.
- Wielkie podziękowania należą się Beacie Kołakowskiej i Sebastianowi Młynarczykowi. To oni zabezpieczyli ptaka i zaalarmowali Straż Parku. Dzięki ich szybkiej reakcji Krutek nie padł ofiarą drapieżników ani mroźnej jeszcze nocy – relacjonują przedstawiciele MPK.
Rehabilitacja pod okiem specjalistów
Obecnie „celebryta z Krutyni” przebywa w Ośrodku Okresowej Rehabilitacji Bocianów. To miejsce, które zna doskonale – to tu wracał do zdrowia w przeszłości i tu zawsze może liczyć na pełną miskę oraz profesjonalną opiekę weterynaryjną. Przyrodnicy uspokajają: stan Krutka jest stabilny, choć ptak jest wyraźnie zmęczony trudami migracji.
Jeśli tempo regeneracji będzie odpowiednie, bocian opuści ośrodek w ciągu najbliższych kilku dni. Cel? Własne, legendarne już gniazdo, na którym co roku wyprowadza lęgi.
- Trzymamy kciuki za szybki powrót do pełni sił! – piszą pracownicy Parku w mediach społecznościowych, a pod postami natychmiast pojawiają się setki komentarzy od fanów z całej Polski.
Dlaczego Polska pokochała Krutka?
Historia Krutka to gotowy scenariusz na film przyrodniczy. Wszystko zaczęło się kilka lat temu od nieszczęśliwego wypadku – jako pisklę wypadł z gniazda. Został uratowany przez ludzi, co nawiązało między nim a mieszkańcami Krutyni niezwykłą więź.
To, co wyróżnia go na tle tysięcy innych bocianów, to technologia i transparentność. Krutek jest wyposażony w nadajnik GPS, który pozwala śledzić każdy kilometr jego podróży przez kontynenty. Dzięki temu tysiące internautów mogą „podróżować” wraz z nim, obserwując, jak mija Turcję, dolinę Nilu czy bezkresne afrykańskie sawanny.
Czy to już wiosna?
Choć obecność bociana w lutym czy na początku marca wciąż budzi zdziwienie, przyrodnicy zauważają, że zmiany klimatyczne wpływają na terminy migracji. Krutek, jako jeden z „pionierów”, bierze na siebie ryzyko powrotu w czasie, gdy pogoda bywa kapryśna.
Jego obecność w Krutyni to jednak coś więcej niż tylko fakt ornitologiczny. Dla lokalnej społeczności to sygnał, że cykl natury znów zatoczył koło, a zima definitywnie traci swoją moc. Teraz pozostaje jedynie czekać, aż Krutek, po regeneracyjnym posiłku i odpoczynku, z dumnym klekotem ogłosi światu swój powrót z korony własnego gniazda.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!