
Dziś trudno wyobrazić sobie luty bez aromatu smażonych pączków z lukrem i nadzieniem różanym. Jednak gdybyśmy przenieśli się w czasie o sto lat na dawne Mazury, widok słodkiego pączka w czwartek mógłby wprawić ówczesnych mieszkańców w niemałe zdziwienie. Tradycja Tłustego Czwartku, jaką znamy dzisiaj, była dawnym Mazurom zupełnie obca.
Tłusty, ale nie czwartek
Choć współcześni mieszkańcy Mazur świętują Tłusty Czwartek ramię w ramię z resztą Polski, przed II wojną światową sytuacja wyglądała inaczej. Dawni mieszkańcy Mazur (Prus Wschodnich), będący w dużej mierze wyznania ewangelickiego, nie obchodzili tego święta w polskim, katolickim rycie. Zwyczaj jedzenia słodkich pączków właśnie w czwartek przywędrował na te ziemie dopiero po 1945 roku wraz z nowymi osadnikami z Centralnej Polski i Kresów Wschodnich.
Nie oznacza to jednak, że Mazurzy unikali zabawy i tłustego jedzenia. Wręcz przeciwnie – koniec karnawału świętowano tu niezwykle hucznie, ale pod inną nazwą: „zapusty”.
Pączki na słono – mazurski specjał
Największym zaskoczeniem dla współczesnego smakosza byłoby menu dawnych Mazurów. Owszem, wypiekano potrawy przypominające pączki, ale ich smak drastycznie różnił się od dzisiejszych standardów. Pączki mazurskie były tłuste i słone. Zamiast marmolady czy konfitury, w ich środku znajdowały się kawałki mięsa, najczęściej skwarki lub boczek.
To właśnie od tej dużej ilości tłuszczu zwierzęcego w potrawach wzięła się nazwa „tłustych dni”, choć na Mazurach nie ograniczano się tylko do pączków. Królowały przede wszystkim plince, czyli placki ziemniaczane (często podawane z tzw. pomoćką – masą z twarogu i śmietany), oraz obfite, mięsne dania, które miały przygotować organizm na nadchodzący czas postu.
Magiczne podskoki i kuligi
Zapusty na dawnych Mazurach to nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim bogata obrzędowość. Czas ten wypełniały zabawy o charakterze magicznym. W mazurskich karczmach organizowano tańce, podczas których kobiety wykonywały wysokie podskoki. Wierzono, że im wyżej gospodyni podskoczy w tańcu, tym wyższy i lepszy urośnie len w nadchodzącym sezonie. Podobną symbolikę miały skoki „na kartofle” czy „na zboże”.
Nieodłącznym elementem karnawału były też huczne kuligi. Mazurzy wierzyli, że daleka podróż saniami, najlepiej przy dźwięku dzwonków i śpiewie, zapewni pomyślność w gospodarstwie. Po wsiach krążyły również orszaki przebierańców, wśród których prym wiódł Szimmel (Siwek) – mężczyzna przebrany za białego konia, który płatał figle mieszkańcom i domagał się poczęstunku.
Dziedzictwo kulturowe
Dziś na Mazurach pączek ze skwarkami jest już tylko kulinarną ciekawostką, a region pachnie w Tłusty Czwartek lukrem i marmoladą. Warto jednak pamiętać, że pod warstwą cukru pudru kryje się fascynująca historia regionu, w którym dawniej zamiast „słodkiego” święta, obchodzono „tłuste” i huczne zapusty, mające zapewnić obfite plony i pomyślność na cały rok.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!