Pałac w Sztynorcie podnosi się jak „fenix z popiołów”

BieżąceInwestycje10 września 2019, 12:241 Komentarzy
Pałac rodu Lehndorffów w Sztynorcie  fot. Mazury24

"Kto ma Sztynort, ten ma Mazury" - mawiał Ignacy Krasicki. Polak był stałym gościem Lehndorffów, którzy w tej miejscowości mieli siedzibę rodu i okazały pałac. Podczas II wojny światowej zatrzymał się w nim zagorzały nazista - Joachim von Ribbentrop. Nie zauważył, że blisko niego regularnie spotykali się spiskowcy, którzy chcieli zgładzić Adolfa Hitlera.

Ten ważny dla historii zabytkowy obiekt ma szansę na renowację. Pomóc w tym mogą…Niemcy.

Pałac w Sztynorcie, choć całkowicie niesłusznie, jest jednak mało znanym zabytkiem w naszym kraju. Mimo, że sam obiekt jest dość ważny dla naszej historii. Budynek popada w ruinę, a szkoda, ponieważ mógłby być prawdziwą „perełką” Mazur. To jednak wkrótce może się zmienić. Stanem obiektu żywo zainteresowany jest niemiecki rząd.

Jak się okazuje, pojawiła się realna szansa na odbudowanie zabytku, dzięki zabiegom Polsko-Niemieckiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury. Pałac położony jest na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, w niewielkiej odległości do Wilczego Szańca. Nieopodal jest marina. Pałac wciąż stoi i powoli odzyskuje blask.

‒ Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych III Rzeczy, stwierdził, że powinien zamieszkać w prestiżowym, eleganckim miejscu, żeby móc przyjmować gości, ambasadorów z Japonii czy innych krajów współpracującymi z Niemcami. Nie chciał prowadzić z nimi poważnych rozmów w baraku czy w bunkrze, jak Hitler w Wilczym Szańcu ‒ opowiada Wojciech Wrzecionkowski, przewodniczący Polsko-Niemieckiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury. ‒ Jedno skrzydło pałacu zarekwirowano więc na potrzeby ministerstwa. Lehndorffowie nie mieli wyjścia, musieli się zgodzić.

Nazista i spiskowcy pod jednym dachem

Sytuacja była więc dość zaskakująca. Pod jednym dachem mieszkał zagorzały nazista Joachim von Ribbentrop i zamachowiec Heinrich Graf von Lehndorff-Steinort. Co więcej, inni spiskowcy regularnie przyjeżdżali na spotkania do pałacu.

Pisze o tym w biografii Antje Vollmer pt. "Podwójne życie". Autorka tej książki była wiceszefową Bundestagu z ramienia Zielonych.

- Odwiedziła kiedyś Sztynort, mogłem poznać ją osobiście. Bardzo sympatyczna, skromna osoba. A jej dzieło cieszy się ogromną popularnością w Niemczech. To prawdziwa perełka ‒ dodaje Wrzecionkowski.

Gdy do Prus Wschodnich wkroczyli Rosjanie, pałac ocalał, ale wyposażenie wnętrz rozproszyło się po świecie. Pałac po wojnie został siedzibą PGR-u, a po transformacji został sprzedany w prywatne ręce i mimo zobowiązań nowych właścicieli, niszczał. Aż wreszcie spółka Tiga Yacht & Marina, bojąc się zarzutów prokuratorskich, przekazała pałac Polsko-Niemieckiej Fundacji Ochrony Zabytków Kultury bezpłatnie.

Podnoszą pałac z ruiny

– Przejęliśmy ten obiekt w 2009 r. w strasznym stanie, w stanie kompletnej ruiny. Początki były bardzo trudne. Gdy architekt chciał zrobić plany, to został zawieszony na linach jak alpinista, ponieważ wejście do pałacu w tamtym czasie groziło kompletnym zawaleniem i istniało ryzyko, że człowiek mógłby nie przeżyć – opowiada Wrzecionkowski.

Gdyby nie fundacja, tego pałacu już by nie było. Zabezpieczono mury, naprawiono dach, potem udało się przymocować wieżę do pałacu.

- Ale najbardziej cieszymy się, że otrzymaliśmy pół miliona euro z Bundenstagu. Po trzech latach udało się ich przekonać, żeby zainwestowali w ten pałac, bo to przecież perełka na Mazurach – cieszy się przewodniczący zarządu fundacji. – Uzyskaliśmy też zapewnienie, że przez następne 10 lat Niemiecki Sejm Federalny będzie nam wypłacał co najmniej kwotę pół miliona euro rocznie, żeby doprowadzić ten obiekt do dawnej świetności.

Ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego przeznaczyło 150 tys. zł dofinansowania.

– Na remont i zagospodarowanie pałacu potrzeba ok. 30-40 mln zł – dodaje Wrzecionkowski. – Jeśli Bundestag utrzyma dofinansowanie na poziomie 2 mln zł rocznie to myślę, że w perspektywie 10 lat zdołamy odbudować pałac, bo do tej kwoty dochodzą jeszcze pieniądze z ministerstwa czy innych źródeł. To pierwszy taki rok, kiedy otrzymaliśmy ponad 2,5 mln zł na renowację. Nigdy tak jeszcze nie było.

Powstanie tu muzeum?

Obecnie trwają w obiekcie prace konserwatorskie. W tym roku fundacja planuje wyremontować skrzydło, w którym mieszkał Ribbentrop. Jeszcze w 2019 r. w odnowionym skrzydle otwarta zostanie informacja turystyczna.

W planach jest również otwarcie tu muzeum państwowego.

- Rodzinie Lehndorffów udało się odzyskać sporo przedmiotów, które były przechowywane w Niemczech i część z nich trafi tutaj. Na pewno część obiektu zostanie przeznaczona na hotel, restaurację czy kawiarnię. Wiadomo, że po renowacji pałac musi żyć, a po drugie musi się z czegoś utrzymywać – mówi przewodniczący zarządu. – Na razie jednak koncentrujemy się na tym, aby pałacowi przywrócić świetność, a potem będziemy dążyć do tego, żeby sam na siebie zarabiał.

Na podstawie wp.pl


Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 70

  • 59
    ZADOWOLONY
  • 3
    ZASKOCZONY
  • 4
    POINFORMOWANY
  • 2
    OBOJĘTNY
  • 0
    SMUTNY
  • 2
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - keja