
Mazurska natura potrafi zaskakiwać. Z Krutyni napłynęły właśnie wspaniałe wieści dotyczące słynnego bociana. W gnieździe Krutka i jego partnerki pojawiło się aż pięć jaj. To wynik powyżej średniej, który zapowiada niezwykle emocjonujący sezon lęgowy, będący pięknym zwieńczeniem trudnej drogi, jaką przeszedł ten niezwykły ptak w swoim dramatycznym powrocie na Mazury.
Dla obserwatorów to prawdziwe święto, ale dla samych bocianów – początek ogromnego wyzwania. Choć bociany białe składają zazwyczaj cztery jaja, lęg liczący pięć sztuk zawsze budzi podziw. W świecie natury rozpiętość jest duża: od skromnych, pojedynczych jaj, aż po rzadkie przypadki siedmiu sztuk w jednym gnieździe. Dzisiejsza radość ma jednak szczególny wymiar, gdy wspomni się, jak niewiele brakowało, by Krutek w ogóle do swojego gniazda nie dotarł.
Powrót w cieniu dramatu
Historia ostatniego przylotu Krutka na Mazury mogłaby posłużyć za scenariusz filmu o przetrwaniu. Ptak, który od lat jest symbolem Krutyni, musiał zmierzyć się z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, jakie nawiedziły trasę migracji. Krutek dotarł na miejsce skrajnie wycieńczony, walcząc z gwałtownym ochłodzeniem i nawrotami zimy, które zaskoczyły bociany tuż po powrocie z Afryki.
Przez pewien czas losy ulubieńca mieszkańców wisiały na włosku – osłabiony ptak potrzebował czasu na regenerację, a lokalna społeczność z niepokojem obserwowała, czy zdoła odzyskać siły i obronić gniazdo przed rywalami. Waleczność Krutka po raz kolejny jednak wygrała z przeciwnościami losu.
Wielka radość i jeszcze większy wysiłek
Pięć jaj to nagroda za tę determinację, ale też zapowiedź ciężkiej pracy. Odchowanie tak licznej gromadki młodych to dla rodziców potężny wysiłek energetyczny. Sukces lęgu zależy teraz od dwóch kluczowych czynników: stabilnej pogody oraz dostępności pożywienia na okolicznych łąkach. Rodzice będą musieli wykazać się nie lada kondycją, by dostarczyć odpowiednią ilość pokarmu rosnącym w oczach pisklętom. Każdy dodatkowy dziób do wykarmienia oznacza setki dodatkowych kilometrów wylatanych w poszukiwaniu pokarmu na mazurskich torfowiskach.
Miesiąc wielkiego oczekiwania
Dzięki nowoczesnej technologii i ujęciom z drona możemy niemal zajrzeć do wnętrza gniazda i towarzyszyć ptakom w tej intymnej chwili. Na ten moment Krutek i jego partnerka skupiają się na inkubacji, która trwa zazwyczaj od 33 do 34 dni. Oznacza to, że za nieco ponad miesiąc w gnieździe usłyszymy pierwszy radosny klekot nowo narodzonych piskląt.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!