
Piramida na Mazurach? Oczywiście od razu przychodzi nam na myśl grobowiec w Rapie w takim właśnie kształcie. Jednak lokalne podania mówią również o zatopionej piramidzie w wodach jeziora Mamry. Zwykła legenda? Niekoniecznie. Faktycznie jej pozostałości można znaleźć na dnie tego akwenu.
Mazury skrywają wiele tajemnic, ale ta brzmi niemal jak scenariusz filmu przygodowego. W XVIII wieku, na jednej z wysepek jeziora Mamry, powstał obiekt, który nie pasował do surowego, pruskiego krajobrazu. Trzynastometrowa piramida, wzniesiona z cegły i kamienia, przez dekady górowała nad trzcinowiskami. Dziś po budowli nie ma niemal śladu – a przynajmniej nie na powierzchni.
Pomnik, nie grobowiec
Wszystko zaczęło się w 1793 roku (choć niektóre przekazy wspominają o wcześniejszych planach z 1750 roku). Hrabia Ernst von Lehndorff, pan na legendarnym Sztynorcie, postanowił w niezwykły sposób uczcić swoją więź z pruskim generałem, hrabią Friedrichem von Henckel.
W przeciwieństwie do mrocznego grobowca w Rapie, piramida na Mamrach była pomnikiem przyjaźni. Była to konstrukcja przesiąknięta duchem oświecenia i symboliką masońską, niezwykle modną wśród ówczesnych elit. Stanęła na niewielkiej wysepce na południe od wyspy Upałty, którą szybko ochrzczono mianem Pyramideninsel – Wyspą Piramidy.
Jak zniknął mazurski kolos?
Przez dziesięciolecia piramida była punktem orientacyjnym dla wszystkich przemierzających jezioro. Jej upadek nie był jednak gwałtowny. To nie nagłe trzęsienie ziemi, lecz cierpliwa siła natury doprowadziła do katastrofy.
W XIX wieku, w wyniku zakrojonych na szeroką skalę prac hydrotechnicznych, poziom wody w mazurskich jeziorach zaczął się podnosić. Wyspa Piramidy, dotąd bezpieczna, zaczęła być systematycznie zalewana. Swoje zrobiły również mazurskie zimy – napierająca kra lodowa rok po roku kruszyła fundamenty budowli, aż w końcu 13-metrowa konstrukcja runęła do wody.
Co kryje dno?
Dziś Wyspa Piramidy praktycznie przestała istnieć. Na mapach w jej miejscu widnieje piaszczysta mielizna zwana Małą Kępą, porośnięta gęstą trzciną. Jednak dla nurków i poszukiwaczy historii to miejsce wciąż jest magiczne.
Pod lustrem wody, na głębokości zaledwie kilku metrów, wciąż spoczywają niemi świadkowie tamtych wydarzeń. Nurkowie, którzy penetrowali ten rejon akwenu, znaleźli rozrzucone głazy, które niegdyś dźwigały ciężar budowli. Znajdują się tam również fragmenty ceglanych ścian, dziś porośnięte koloniami racicznic. Widoczne są również fundamenty obiektu, które w słoneczne dni można dostrzec z pokładu jachtu przy bardzo niskim stanie wody.
Rezerwat tajemnic
Współcześnie dotarcie do szczątków piramidy jest trudniejsze niż kiedykolwiek. Teren ten wchodzi w skład rezerwatu przyrody, co oznacza, że przybijanie do brzegu i nurkowanie bez specjalnych pozwoleń jest zabronione. Natura odzyskała to, co hrabia Lehndorff jej odebrał, czyniąc z piramidy na Mamrach „mazurską Atlantydę” – dostępną tylko dla wybranych i żyjącą głównie w lokalnych legendach.
Choć piramida zniknęła z horyzontu, jej historia przypomina o czasach, gdy na Mazurach wielkie idee i wielkie pieniądze szły w parze z chęcią rzucenia wyzwania samej przyrodzie. Dziś, płynąc ze Sztynortu w stronę Mamr, warto spojrzeć w stronę Upałt i spróbować dostrzec w toni wody zarysy pozostałości budowli, która miała trwać wiecznie.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!