
Mimo licznych apelów ratowników i ostrzeżeń o pogarszającym się stanie lodu, w minioną sobotę doszło do dramatu w miejscowości Karwica na Mazurach. Spacer mężczyzny z psem po zamarzniętym jeziorze zakończył się tragicznie, a ratownikom, mimo podjętej natychmiast walki, nie udało się uratować poszkodowanego.
Zła decyzja i tragiczne skutki
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w minioną sobotę, kiedy to dyspozytor Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, pod którym załamała się tafla lodu. Do wypadku doszło w miejscowości Karwica, gdzie poszkodowany przebywał na spacerze z psem.
Na ratunek natychmiast zadysponowano specjalistyczny samochód z systemem woda-lód ze stacji ratowniczej w Mikołajkach. Ze względu na znaczną odległość, jaką musieli pokonać ratownicy, na miejscu zdarzenia przed ich przybyciem pracowały już liczne służby: jednostki PSP Pisz, OSP Ukta, OSP Hejdyk, patrol Policji oraz Zespół Ratownictwa Medycznego.
Niestety, mimo sprawnej akcji i długotrwałej resuscytacji krążeniowo-oddechowej, życia mężczyzny nie udało się uratować.
Mazurskie jeziora to obecnie śmiertelna pułapka
Służby ratunkowe z goryczą zauważają, że do tragedii doszło w dniu, w którym media publikowały raporty o drastycznym pogorszeniu się stanu lodu. Choć apele o rozwagę pojawiają się regularnie, niektórzy wciąż decydują się na skrajnie niebezpieczne wejście na taflę.
Obecnie sytuacja na mazurskich akwenach jest krytyczna. Na Jeziorze Roś w okolicach Pisza pokrywa lodowa w znacznej części już nie istnieje, a to, co pozostało, ma kruchą, szpilkującą strukturę z licznymi pęknięciami. Podobna sytuacja panuje na jeziorach Mikołajskim, Bełdany oraz Tałty, gdzie lód załamuje się pod ciężarem człowieka, a wejście na niego „suchą stopą” od brzegu jest praktycznie niemożliwe. Szczególnie zdradliwe są okolice mostów, kanałów i pomostów, gdzie nurt wody dodatkowo podmywa i osłabia i tak już wątłą warstwę lodu.
Ostatni raport w sezonie
Ratownicy podkreślają, że przy obecnych parametrach pogodowych lód na jeziorach Niegocin, Mamry czy Święcajty jest strukturą nieprzewidywalną. Dominujący obecnie lód szpilkujący nie posiada żadnej nośności, co sprawia, że każda próba wejścia na jezioro wiąże się z bezpośrednim ryzykiem utraty życia lub zdrowia.
Tragiczne zdarzenie w Karwicy stało się tragicznym potwierdzeniem tych słów, dlatego służby podjęły decyzję, że ze względu na postępujące rozmarzanie, jest to prawdopodobnie ostatni raport lodowy w tym roku.
Ratownicy stanowczo przestrzegają przed lekceważeniem komunikatów i przypominają, że w starciu z żywiołem los bywa bezwzględny, a cena za chwilę nieuwagi czy błędną decyzję jest najwyższa z możliwych.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!