
Kilka dni temu informowaliśmy o decyzji władz samorządowych Ornety, aby przebadać miasto pod kątem istnienia podziemnych, średniowiecznych tuneli. Tymczasem wiele istnieje wiele informacji, również nie potwierdzonych, o podziemnych trasach, które mają istnieć w wielu miastach na Mazurach.
Mroczne lochy, sekretne przejścia pod dnem jezior i tunele, którymi mógłby przejechać konny zaprzęg – Mazury i Warmia to region, w którym historia dzieje się nie tylko na powierzchni, ale i kilka metrów pod nią. Choć wielu traktuje opowieści o podziemiach jako miejskie legendy, odkrycia archeologiczne i relacje świadków sugerują, że w każdej z tych historii tkwi ziarno prawdy.
Strategiczne „autostrady” średniowiecza
Najwięcej emocji budzą domniemane tunele łączące obiekty sakralne z obronnymi. W Kętrzynie legenda o przejściu między zamkiem krzyżackim a bazyliką św. Jerzego jest niemal powszechnie akceptowana jako fakt. Podobny schemat odnajdujemy w Nidzicy, gdzie zamek miał posiadać wyjście ewakuacyjne prowadzące aż do okolicznych wzgórz, zwanych Błędnymi Górami.
Inżynieria Krzyżaków rzeczywiście stała na wysokim poziomie, a systemy ucieczkowe czy techniczne korytarze (np. odprowadzające wodę) często stawały się bazą dla późniejszych mitów o kilometrowych tunelach.
Tajemnice ukryte pod wodą i betonem
Mazurskie legendy idą o krok dalej, sugerując istnienie przejść pod dnem akwenów. W Szczytnie od pokoleń mówi się o tunelu biegnącym pod dnem jeziora Domowego Dużego. Miał on łączyć zamek, w którym Henryk Sienkiewicz osadził akcję „Krzyżaków”, z drugą częścią miasta.
Z kolei w Giżycku uwaga badaczy skupia się na Twierdzy Boyen.
– Mówi się o systemie tuneli łączących twierdzę z dawnym zamkiem. Niektóre z nich miały być tak szerokie, że pozwalały na swobodny przejazd wozów – opowiadają lokalni przewodnicy.
Choć część tych opowieści to „miejskie legendy”, istniejące w twierdzy „poterny” (podziemne przejścia dla żołnierzy) są namacalnym dowodem na to, że podziemia były kluczowym elementem dawnej strategii obronnej.
Gorączka złota w Mamerkach
Nie wszystkie podziemne zagadki pochodzą z wieków średnich. Najmłodsze, a zarazem budzące największe kontrowersje, są tunele z czasów II wojny światowej. W Mamerkach, dawnej kwaterze wojsk lądowych Wehrmachtu, poszukiwania trwają do dziś.
To właśnie tam, przy użyciu georadarów i nowoczesnego sprzętu, badacze próbują odnaleźć zamurowane korytarze, w których – według relacji świadków – mogła zostać ukryta słynna Bursztynowa Komnata. Choć skarbu wciąż nie odnaleziono, odkrywane sukcesywnie tunele techniczne potwierdzają, że mazurska ziemia wciąż nie oddała wszystkich swoich tajemnic.
Między bajką a archeologią
Dlaczego tak chętnie wierzymy w podziemne miasta? Specjaliści wskazują na dwa źródła. Po pierwsze, skomplikowana historia regionu i wymiana ludności po 1945 roku sprzyjały powstawaniu niedopowiedzeń. Nowi mieszkańcy, odkrywając zasypane piwnice czy schrony, dopisywali do nich własne, często fantastyczne historie.
Po drugie – nauka coraz częściej przyznaje rację „marzycielom”. Nowoczesne badania georadarowe w miastach takich jak Orneta czy Kętrzyn regularnie wykazują istnienie pustych przestrzeni tam, gdzie według oficjalnych planów nic nie powinno się znajdować.
Jedno jest pewne: dopóki ostatnia piwnica nie zostanie odkopana, a ostatni zasypany korytarz zbadany, mazurskie legendy o tunelach będą żyły własnym życiem, przyciągając do regionu kolejnych turystów spragnionych tajemnic.







Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!