ReklamaA1 - Papugarnia Wilkasy

W Ostródzie zaraz po wojnie doszło do walki między żołnierzami polskimi i radzieckimi

W Ostródzie zaraz po wojnie doszło do walki między żołnierzami polskimi i radzieckimi

Mroźny wieczór 15 stycznia 1946 roku na zawsze zapisał się w czarnej kronice powojennych Mazur. To, co zaczęło się od prozaicznej kradzieży butelki wódki i butów w małym sklepie, przerodziło się w regularną bitwę uliczną. Dziś mija dokładnie 80 lat od starcia, w którym polscy milicjanci i ubowcy stanęli ramię w ramię z kolejarzami przeciwko żołnierzom Armii Czerwonej.

Iskra w morzu ruin

Zima 1946 roku w Ostródzie była surowa. Miasto, zrujnowane działaniami wojennymi i „porządkami” zaprowadzanymi przez przechodzący front, próbowało budzić się do życia. W powietrzu unosił się zapach spalenizny, a gruzy zasypane były grubą warstwą śniegu. Polskie władze, choć formalnie zainstalowane, wciąż musiały toczyć cichą walkę o autorytet z radzieckimi komendanturami wojennymi.

Wieczorem, 15 stycznia, do jednego z ostródzkich sklepów weszła grupa pijanych czerwonoarmistów. Ich celem nie były zakupy, lecz grabież. Traf chciał, że wewnątrz znajdował się polski kolejarz. Scenariusz był brutalnie powtarzalny: zaczepki, wyzwiska, a w końcu przemoc. Kolejarz został dotkliwie pobity i okradziony z pieniędzy, płaszcza oraz butelki wódki.

Ofiara nie zamierzała jednak pokornie przyjąć upokorzenia. Pobity mężczyzna zdołał dotrzeć do funkcjonariuszy Służby Ochrony Kolei (SOK) i wezwać pomoc. Nie wiedział jeszcze, że uruchamia lawinę, która wstrząśnie całym miastem.

Całe miasto huczało od strzałów”

Gdy sokiści próbowali interweniować, napotkali na zbrojny opór. Czerwonoarmiści, czujący się w „zdobycznym” mieście bezkarnie, sięgnęli po broń. Padły pierwsze strzały, które rozdarły zimową ciszę. Wkrótce do walki, po obu stronach, zaczęły ściągać posiłki.

Sowieci wezwali swoich towarzyszy z pobliskich kwater. Po stronie polskiej doszło do rzadko spotykanej w tamtym okresie solidarności służb. Na pomoc kolejarzom ruszyli milicjanci, funkcjonariusze budzącego grozę Urzędu Bezpieczeństwa (UB), a nawet żołnierze regularnego Wojska Polskiego.

– Tu już mówimy o regularnej walce. Całe miasto huczało od strzałów – opisuje pochodzący z Ostródy historyk Michał Ostapiuk. – W zburzonym, zrujnowanym, zasypanym śniegiem mieście musiał to być iście filmowy widok. Kilkudziesięciu ludzi strzelało do siebie w ciemnościach nocy.

Przez kilka godzin Ostróda była areną walk, które przypominały powstanie przeciwko nowemu okupantowi. Karabiny maszynowe pluły ogniem w stronę ruin, a huk wystrzałów odbijał się echem od jeziora Drwęckiego.

Bilans krwi i zaskakujące wyroki

Nad ranem, gdy dym z luf opadł, przyszedł czas na liczenie strat. Bilans był tragiczny. Po stronie polskiej zginęło dwóch kolejarzy. Po stronie radzieckiej życie straciło pięciu żołnierzy, w tym jeden oficer.

W tamtych realiach politycznych zabicie radzieckiego oficera przez Polaka zazwyczaj oznaczało wyrok śmierci lub dożywotnią zsyłkę do łagru. Sowiecka prokuratura wojskowa rzadko wybaczała „podniesienie ręki na wyzwoliciela”. Jednak proces uczestników wydarzeń ostródzkich przyniósł zdumiewające rozstrzygnięcia.

Mimo brutalności systemu stalinowskiego, polscy uczestnicy zajść otrzymali zadziwiająco niskie wyroki. Tylko jeden z nich został skazany na 10 lat więzienia. Większość pozostałych wyszła na wolność jeszcze w tym samym, 1946 roku.

Dlaczego oszczędzono uczestników?

Historycy do dziś zastanawiają się, co wpłynęło na taką łagodność sądu. Hipotez jest kilka. Jedna z nich mówi o tym, że nawet dla ówczesnych władz komunistycznych w Warszawie, zachowanie czerwonoarmistów w Ostródzie było niemożliwe do obrony. Być może obawiano się, że surowe skazanie milicjantów i funkcjonariuszy UB, którzy bronili polskiego obywatela przed bandytyzmem, mogłoby doprowadzić do buntu w strukturach nowej władzy.

Wydarzenia z 15 stycznia 1946 roku pozostają jednym z najbardziej wyrazistych przykładów napięć między polską ludnością a Armią Czerwoną w okresie powojennym. Ostróda stała się na jedną noc miejscem, gdzie granica między „wyzwoleniem” a „okupacją” przestała istnieć, a o godność upomniano się z bronią w ręku.

Jak wyglądała Ostróda przed wybuchem II wojny światowej możecie obejrzeć w naszej galerii zdjęć.

ReklamaC1 - Brzeg Talerza

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Amax

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Karos Pomosty Pływające
ReklamaB2 - Marina Bajana
ReklamaA2 - Yamaha