ReklamaA1 - Yamaha

Zielony most zamiast żelaznej kurtyny. Giżycko odmieni oblicze terenów przy torach

Wizualizacja projektu.
Wizualizacja projektu. fot. UM Giżycko

Przez lata linia kolejowa w Giżycku była postrzegana głównie jako bariera – głośny, techniczny pas odcinający centrum miasta od jego największego skarbu: jeziora Niegocin. To ma się jednak zmienić. Zamiast betonu i stalowych ekranów, mieszkańców i turystów powita park linearny. Projekt, który właśnie ujrzał światło dzienne, to coś więcej niż zwykłe nasadzenia – to próba „zszycia” miasta z naturą.

Gdy 30 stycznia burmistrz Giżycka, Ewa Ostrowska, opublikowała w mediach społecznościowych zapowiedź nowej inwestycji, w sieci zawrzało – tym razem jednak z entuzjazmu. Wizja „zazielenienia” trasy prowadzącej nad wodę trafiła w czuły punkt. W dobie postępującej betonozy i grodzenia przestrzeni publicznych, Giżycko proponuje zwrot akcji: demontaż mentalnych barier i zastąpienie ich zielonym korytarzem.

Koniec z „odcinkiem do przejścia”

Obecnie droga na plażę miejską dla wielu jest po prostu logistyczną koniecznością – mało atrakcyjnym fragmentem, który trzeba pokonać jak najszybciej. Miasto chce, by wypoczynek zaczynał się już w momencie wyjścia z domu czy hotelu.

- Mamy pomysł, by sprawić, żeby droga na plażę i nad jezioro była przyjemnym początkiem wypoczynku, a nie tylko odcinkiem „do przejścia” – deklaruje burmistrz Ewa Ostrowska. – Jezioro to nasze dobro wspólne. I droga do niego też powinna być ładna, spokojna i zapraszająca.

Kluczem do sukcesu okazały się negocjacje z PKP. Tereny kolejowe zazwyczaj kojarzą się z nieprzystępnością i rygorystycznymi przepisami, jednak giżyckiemu samorządowi udało się wypracować porozumienie. Dzięki temu przestrzeń, która dotychczas była „ziemią niczyją”, zyska nową funkcję.

Natura w roli głównej i bez zbędnego makijażu

Projekt parku linearnego odrzuca model „miejskiego dywanu” – nie znajdziemy tu równo przystrzyżonej trawy pod linijkę ani egzotycznych roślin wymagających armii ogrodników. Diana Czechowska, liderka zespołu projektowego z Miejskiego Zakładu Komunalnego w Giżycku, podkreśla, że priorytetem jest autentyczność i ekologia.

Filozofia projektu opiera się na trzech filarach. Powrót do roślin, które naturalnie występują na Mazurach.

Pozwolenie naturze na samodzielne procesy (tzw. dzika zieleń). Wybór gatunków, które poradzą sobie z trudnymi warunkami miejskimi i okresami suszy.

Falująca zieleń i powrót chmielu

Architektura parku została podzielona na strefy. Najbliżej torów powstanie szeroka, falująca rabata, która ma pełnić funkcję naturalnego bufora. To tutaj „pierwsze skrzypce” zagrają krzewy, byliny i zioła. Co ciekawe, projektanci zdecydowali się na przywrócenie chmielu i bluszczu – roślin, które niegdyś dominowały w tym krajobrazie, a teraz mają naturalnie wspinać się po elementach ogrodzenia.

Dalej, w stronę miasta, pas zieleni wypełnią ozdobne trawy. Trawniki? Owszem, pojawią się, ale w wersji minimalistycznej. Będą koszone tylko punktowo, by utrzymać estetykę, nie niszcząc przy tym bioróżnorodności.

Enklawa przy Kanale Łuczańskim

Najbardziej kameralnym punktem całego projektu ma być teren w pobliżu Kanału Łuczańskiego. To miejsce szczególne – rośnie tu potężny kasztanowiec, który dotychczas pozostawał poza miejską opieką. Dzięki umowie z kolejarzami, drzewo zyska „nowe życie”.

W jego cieniu powstanie mini-park, który może stać się ulubionym miejscem spacerowiczów szukających oddechu. Zamiast kostki brukowej – przepuszczalny piasek i żwir. Zamiast plastikowych ławek – naturalne drewno i faszynowe ogrodzenia. Wszystko po to, by chronić system korzeniowy starego kasztanowca i pozwolić ziemi oddychać.

Lokalnie, tanio, mądrze

W czasach kryzysu klimatycznego i rosnących kosztów utrzymania miast, projekt z Giżycka wydaje się być wyjątkowo pragmatyczny. Wykorzystanie lokalnych zasobów – głazów narzutowych, wikliny czy rodzimego drewna – nie tylko obniża koszty transportu i budowy, ale też sprawia, że park będzie wyglądał, jakby był tu „od zawsze”.

Planowane są nawet akcenty artystyczne, np. proste rzeźby z wikliny, które mają nadać przestrzeni unikalnego, mazurskiego charakteru.

Projekt parku linearnego jest obecnie na etapie uszczegóławiania koncepcji. Choć przed urzędnikami i wykonawcami jeszcze sporo pracy biurokratycznej i technicznej, kierunek został wyznaczony: Giżycko chce być miastem, które zamiast grodzić się ekranami, otwiera się na jezioro za pomocą zieleni.

Jeśli plan się powiedzie, Giżycko zyska nie tylko nową atrakcję turystyczną, ale przede wszystkim dowód na to, że techniczna infrastruktura kolejowa nie musi wykluczać estetyki i relaksu.

ReklamaC1 - Brzeg Talerza

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Domki Paprotki

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1- OW Wodnik
ReklamaA2 - Kreacja