Zlot "maluchów" w Giżycku. Nie ma klimy, ale jest klimat

Wydarzenia i imprezyzloty18 sierpnia 2019, 11:182 Komentarzy
 Zlot "maluchów" w Giżycku. Nie ma klimy, ale jest klimat
Zlot Fiatów 126p w Porcie Ekomarina w Giżycku  fot. Mazury24

Około pół tysiąca kultowych "maluchów" przybyło do Giżycka na Ogólnopolski Zlot Fiatów 126p. Bazą zlotu, w którym uczestniczyli miłośnicy "maluchów" nie tylko z Polski, bo i z Czech, Słowacji, Niemiec, Austrii, Węgier oraz Holandii, był Camping Borowo w Bystrym.

Pasjonaci małych fiatów zjechali do Giżycka w długi weekend - od czwartku do niedzieli (15-18 sierpnia) poznawali okolice, brali udział w rajdzie turystycznym, a także prezentowali swoje auta w giżyckim Porcie Ekomarina. Kultowe auta przyciągnęły wielopokoleniową publikę.

Ireneusz Stolc, prezes Fan Klub Maluch Przetoczyno: Trzy lata temu kupiłem sobie "maluszka", pojechałem na zlot do Warszawy, a potem zaraziłem tą pasją kolegów i teraz mamy w klucie 86 małych fiatów. Uczyłem się jeździć na tych samochodach, zdawałem prawo jazdy na "maluchu". Te auta mają w sobie duszę i urok. Mają w sobie to coś. Trzeba nimi jeździć i wtedy się to czuje. Nie ma klimy, ale jest klimat! Swojego "malucha" mam od około sześciu lat. Jeżdżę raz w tygodniu, bo "maluszek" musi jeździć. Robimy dużo kilometrów: Słowacja, Hiszpania, Włochy – bezawaryjnie. Czasami jak jest awaria, w ciągu godziny można to naprawić. Na zlot do Giżycka przyjechaliśmy drugi raz, epiką 22 maluchów, i jesteśmy bardzo zadowoleni. Świetna organizacja, piękne okolice.

Jarosław Zieliński z Gołdapi: Ten zlot ma swój niepowtarzalny klimat, bo i maluchy są wyjątkowe. Wymieniamy się doświadczeniami, rozmawiamy o tym, co można ulepszyć, jak naprawić, gdzie zdobyć części. Tutaj można też coś kupić, czymś się wymienić. Swoją "miłość" mam od sześciu lat, ale ogólnie z maluchami mam do czynienia od piętnastego roku życia. To był mój pierwszy samochód, który ojciec wylosował na książeczkę (wtedy jeszcze nie miałem prawa jazdy). Potem jeździłem innym autami, a teraz "na starość", wróciłem do korzeni, został sentyment. Maluchem jeżdżę hobbystycznie latem. Za bardzo go cenię, żeby używać go na co dzień. Kupiłem go okazyjnie od chłopaków, którzy też byli zafascynowani maluchami, ale ze względów życiowych musieli wyjechać z Polski. Im wolnej i dłużej się jedzie, tym czerpie się z tego większą przyjemność. Będę go trzymał do czasu, aż wnuczki przejmą go ode mnie. Na pewno nie trafi w obce ręce.


Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 5

  • 5
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB2 - system czarterów