
Belgijscy i holenderscy dziennikarze podróżniczy przyjechali do północno-wschodniej Polski, aby przez kilka dni zamienić miejskie ulice na puszcze, mokradła i dziką przyrodę. Ich podróż była spotkaniem z naturą, której nie trzeba dodatkowo upiększać. Było tropienie wilków i żubrów w Puszczy Białowieskiej oraz Puszczy Boreckiej, rafting na rozlewiskach Biebrzy, kajaki na Łaźnej Strudze, wyprawa balonem nad Puszczą Borecką, obserwacja rykowiska, bartnictwo i wieczory spędzane w ciszy.
Współczesne podróże często prowadzą do najbardziej znanych miejsc, zatłoczonych atrakcji i popularnych kurortów. Tym razem było inaczej. Zagraniczni dziennikarze wybrali przestrzeń, w której główną rolę odgrywa natura. Zamiast wielkomiejskiego gwaru pojawiły się leśne ścieżki, rozlewiska, bagna, rzeki i jeziora. Zamiast pośpiechu - cierpliwe wypatrywanie zwierząt. Zamiast gotowego programu atrakcji - uważność na to, co dzieje się wokół. W Puszczy Białowieskiej i Puszczy Boreckiej uczestnicy wyprawy tropili ślady wilków i żubrów. Takie spotkanie z dziką przyrodą wymaga czasu, ciszy i szacunku dla jej rytmu. Nie zawsze udaje się zobaczyć zwierzę, ale sam ślad na leśnej ścieżce może stać się początkiem fascynującej historii.
Podróżnicy poznawali region również z perspektywy wody. Na rozlewiskach Biebrzy czekał na nich rafting, a Łaźna Struga zaprosiła do spokojniejszej, kajakowej wyprawy. Biebrza zachwyca szerokimi przestrzeniami, rozległymi mokradłami i krajobrazem, w którym granica między lądem a wodą bywa niemal niewidoczna. Łaźna Struga oferuje z kolei kontakt z bardziej kameralną, leśną przyrodą. Jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń był lot balonem nad Puszczą Borecką. Z góry można było zobaczyć, jak rozległe są tutejsze lasy i jak wiele przestrzeni pozostaje poza zasięgiem miejskiego pośpiechu.

Program podróży obejmował także obserwację rykowiska. Ryk jeleni rozlegający się po lesie należy do najbardziej charakterystycznych dźwięków jesiennej przyrody. To doświadczenie, które trudno porównać z czymkolwiek innym, zwłaszcza gdy obserwuje się je w ciszy, z dala od zabudowań i sztucznego światła. Podróżnicy poznali również bartnictwo, czyli tradycyjną formę hodowli pszczół w leśnych barciach. To przykład praktyki, która łączy wiedzę przekazywaną przez pokolenia z głębokim szacunkiem dla przyrody. Dzięki takim spotkaniom region pokazuje nie tylko swoje krajobrazy, ale również ludzi, którzy potrafią żyć blisko natury i czerpać z niej bez jej niszczenia.
W podróży udział wzięli twórcy reprezentujący belgijskie i holenderskie media oraz blogi podróżnicze: Trotop.be, Far Out Magazine, Ellens Voyage, This Human Tribe oraz Naturescanner. Dla wielu zagranicznych odbiorców Polska wciąż jest odkryciem. Tym razem mogli zobaczyć ją z innej strony - nie przez pryzmat wielkich miast i najbardziej znanych zabytków, ale poprzez dziką przyrodę, lokalne tradycje i krajobraz północno-wschodniej części kraju. Polska widziana ich oczami może być krajem wilczego tropu na leśnej ścieżce, mgły unoszącej się nad Biebrzą i żubra wyłaniającego się spomiędzy drzew. To obraz spokojniejszy, bardziej uważny i bliższy naturze.
Podróż została zorganizowana przez Zagraniczny Ośrodek Polskiej Organizacji Turystycznej w Brukseli we współpracy z Podlaską Regionalną Organizacją Turystyczną, Urzędem Marszałkowskim Województwa Podlaskiego oraz Urzędem Marszałkowskim Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Tego rodzaju wizyty studyjne pozwalają zagranicznym twórcom poznać region bezpośrednio, spotkać lokalnych przewodników i zobaczyć miejsca, których nie sposób w pełni opisać w folderze turystycznym. Później ich relacje, fotografie i materiały filmowe trafiają do odbiorców zainteresowanych podróżami blisko natury. To ważne, ponieważ coraz więcej osób szuka dziś wypoczynku z dala od tłumów. Turyści chcą nie tylko oglądać, ale również doświadczać, słuchać, obserwować, poznawać i spędzać czas w rytmie miejsca.
Północno-wschodnia Polska nie potrzebuje wielkich atrakcji, aby zachwycać. Jej siłą są lasy, rzeki, mokradła, puszcze i przestrzenie, w których człowiek może na chwilę zejść z głównego szlaku. Belgijscy i holenderscy twórcy przyjechali tu po przygodę, ale wyjechali również z opowieścią o Polsce spokojnej, dzikiej i autentycznej. O kraju, który można odkrywać poprzez ślad zwierzęcia, szum drzew, mgłę nad rzeką i wieczór spędzony bez miejskich świateł.
Może właśnie tak najlepiej poznaje się północno-wschodnią Polskę - nie w pośpiechu, lecz krok po kroku, z otwartymi oczami i uważnością na to, co zwykle umyka. Bo czasem najciekawsza podróż zaczyna się wtedy, gdy zamiast kolejnej atrakcji wybieramy ciszę.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!