
W centrum narastającego sporu w Piszu znalazła się Mazurska Służba Ratownicza. Ratownicy, którzy od dziesięcioleci stoją na straży ludzkiego życia, dzisiaj słyszą jednoznaczny komunikat: muszą ustąpić miejsca. Pytanie: komu? MSR wskazuje na lobby developerów.
Nieruchomość, na której od dekad funkcjonuje Stacja Ratownicza MSR, jest gruntem gminnym. Przez lata współpraca przebiegała dobrze, jednak punkt zwrotny nastąpił na początku 2021 roku. To wtedy ówczesny Burmistrz Gminy Pisz podjął decyzję o nieprzedłużaniu umowy dzierżawy i wystawił kluczową działkę na sprzedaż. Działanie to zapoczątkowało wielomiesięczną batalię samorządowców z ratownikami, dla których utrata bazy oznaczała paraliż operacyjny.
Sytuacja wydawała się opanowana w kwietniu 2026 roku. Rada Miejska w Piszu wsłuchała się w głosy mieszkańców oraz środowisk żeglarskich i wycofała działkę z procedury sprzedaży. Wszystko wskazywało na to, że zdrowy rozsądek oraz troska o bezpieczeństwo na wodzie wzięły górę nad chęcią jednorazowego zastrzyku gotówki do budżetu.
Emisja z działki i kulisy wielkich inwestycji
Radość społeczników okazała się jednak przedwczesna. Jak alarmują przedstawiciele MSR, wycofanie działki ze sprzedaży przez radnych nie powstrzymało działań włodarza miasta. Nowy włodarz Pisza miał uruchomić bezwzględne procedury mające na celu ostateczne wydalenie ratowników z dotychczasowej siedziby. Pojawia się zatem fundamentalne pytanie: czyje interesy reprezentuje w tym sporze lokalna władza?
Odpowiedź rzucają na sprawę dane z ewidencji gruntów. Działki bezpośrednio sąsiadujące ze stacją ratowniczą, liczące łącznie ponad 43 hektary, znajdują się w rękach prywatnych inwestorów. Podmioty te powiązane są siecią spółek prowadzących agresywny wykup atrakcyjnych terenów na terenie Mazur. Plan dla największej z działek jest już gotowy: deweloper zamierza wybudować tam osiedle liczące kilkaset domów, deklarując jednocześnie sfinansowanie infrastruktury drogowej oraz sieci wodno-kanalizacyjnej – informuje Mazurska Służba Ratownicza.

Port na wagę złota
Jak wskazuje Mazurska Służba Ratownicza, w przypadku tak potężnej inwestycji mieszkaniowej o powodzeniu rynkowym decyduje jeden kluczowy czynnik – bezpośredni dostęp do szlaku wodnego z własną infrastrukturą portową.
Nie musimy nikomu pisać, jak bardzo potrzebny dla takich inwestycji jest port z bezpośrednim dojściem do wody. Dokładnie ten port i ta ziemia, z której Burmistrz tak pilnie próbuje nas teraz usunąć. Czy bezpieczeństwo ludzi na jeziorze ma przegrać z wielomilionowym biznesem deweloperskim? Komu tak naprawdę zależy na czystym zysku kosztem naszej Stacji Ratowniczej? – informują ratownicy z MSR.
Jeśli informacja przytoczona przez Mazurską Służbę Ratowniczą okaże się mieć faktyczne potwierdzenie, to pokazuje, że mamy tu do czynienia ze starciem priorytetów: publicznej misji ratowania życia z prymatem komercyjnego zysku.
Czy bezpieczeństwo wypoczywających nad jeziorem przegra z wielomilionowym projektem deweloperskim? Mieszkańcy i środowiska ratownicze czekają na przejrzyste wyjaśnienia ze strony władz gminy.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!