
Groźnie wyglądający wypadek na mazurskim akwenie zakończył się szczęśliwie wyłącznie dzięki odpowiedzialności młodych żeglarzy i natychmiastowej reakcji służb ratunkowych. W pobliżu popularnego ośrodka wypoczynkowego Rybitwy na jeziorze Roś zatonęła pięciometrowa łódź rekreacyjna z sześciorgiem pasażerów na pokładzie. Choć jednostka całkowicie poszła na dno, nikt z uczestników zdarzenia nie odniósł obrażeń.
Pięciometrowa łódź motorowo-rekreacyjna, którą podróżowała grupa młodych ludzi, z nieustalonych jeszcze przyczyn zaczęła nagle i gwałtownie nabierać wody. Woda zalewała pokład na tyle szybko, że załoga nie była w stanie opanować sytuacji ani podjąć skutecznej próby jej wypompowania. W konsekwencji jednostka straciła pływalność i poszła na dno.
Decydujące sekundy i kluczowa rola kapoków
O powodzeniu całej akcji oraz fakcie, że wypadek nie zakończył się tragedią, zadecydował jeden kluczowy element: odpowiedzialność uczestników rejsu. Wszyscy młodzi ludzie znajdujący się na pokładzie mieli na sobie prawidłowo założone kamizelki ratunkowe. Gdy łódź zaczęła tonąć, pasażerowie bezpiecznie ewakuowali się do wody, a kapoki utrzymały ich na powierzchni i umożliwiły sprawne przedostanie się w stronę brzegu.
Na miejsce natychmiast zadysponowano jednostkę ratowniczą Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy zabezpieczyli rejon zdarzenia oraz upewnili się, że wszyscy poszkodowani są bezpieczni i nie potrzebują specjalistycznej pomocy medycznej.
Na pokładzie było sześć osób. Wszyscy młodzi ludzie mieli na sobie kamizelki ratunkowe. Łódź o długości około 5 metrów zaczęła nabierać wody. Pasażerowie zostali na górze, a łódka poszła na dno. Wszyscy bezpiecznie dostali się do brzegu. Nikomu nic się nie stało, choć było dużo strachu – powiedział w rozmowie z Radiem Olsztyn Dariusz Luma, dyspozytor Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego MOPR w Giżycku.
Lekcja bezpieczeństwa na środku akwenu
Zdarzenie na jeziorze Roś stanowi niezwykle wymowne przypomnienie dla wszystkich turystów i żeglarzy wypoczywających nad mazurskimi jeziorami. Przepisy i zalecenia dotyczące noszenia kamizelek ratunkowych nierzadko bywają bagatelizowane, zwłaszcza przy sprzyjającej pogodzie. Przykład tej sześcioosobowej grupy dowodzi jednak, że awaria sprzętu lub nagłe rozszczelnienie kadłuba mogą nastąpić w ciągu zaledwie kilku minut.
Gdyby nie odpowiedzialna postawa i założone jeszcze przed wypłynięciem kapoki, panika i nagłe wpadnięcie do głębokiej wody mogłyby doprowadzić do wycieńczenia, a w konsekwencji do nieszczęścia. Dzięki przestrzeganiu podstawowych zasad bezpieczeństwa, skończyło się jedynie na strachu i stratach materialnych związanych z zatonięciem łodzi.
Służby ratunkowe po raz kolejny apelują do wszystkich użytkowników sprzętu pływającego o bezwzględne sprawdzanie stanu technicznego jednostek przed wypłynięciem na otwartą wodę oraz o stałe używanie kapoków na pokładzie.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!