ReklamaA1 - Faryj

Drony, termowizja i nowa terenówka. Straż rybacka na Warmii i Mazurach walczy z technologicznym kłusownictwem

Drony, termowizja i nowa terenówka. Straż rybacka na Warmii i Mazurach walczy z technologicznym kłusownictwem
 fot. Warmińsko-Mazurski Urząd Wojewódzki.

Całodobowe patrole, monitoring tysięcy hektarów akwenów i wyścig na nowoczesne technologie – tak wygląda dziś codzienność funkcjonariuszy Państwowej Straży Rybackiej na Warmii i Mazurach.

Choć skala kłusownictwa w regionie widocznie spadła, walka z nim stała się znacznie trudniejsza. Kłusownicy coraz częściej sięgają po zaawansowany sprzęt, na co służby odpowiadają inwestycjami w drony, termowizję i nowoczesną flotę.

Warmińsko-Mazurska Straż Rybacka ma pod swoim nadzorem aż 120 tysięcy hektarów jezior. To ogromny obszar wymagający nieustannego nadzoru – od kontroli wędkarzy i punktów sprzedaży ryb, przez usuwanie nielegalnych sieci, aż po interwencje w trudno dostępnych miejscach, do których rzadko prowadzi utwardzona droga.

W środę w ręce strażników trafiło kolejne wsparcie. Posterunek rejonowy w Mrągowie wzbogacił się o nowy samochód terenowy typu pick-up o wartości blisko 230 tysięcy złotych. Pojazd posłuży do działań w wymagającym terenie oraz transportu łodzi motorowych.

Wyścig zbrojeń nad mazurskimi jeziorami

Nowy pick-up w Mrągowie to tylko element szerszego procesu modernizacji służb. W latach 2018–2026 warmińsko-mazurska straż rybacka – dzięki środkom unijnym – pozyskała łącznie dziesięć samochodów terenowych, siedem łodzi motorowodnych, pięć przyczep transportowych oraz po dziesięć dronów i lornetek z termowizją. Nowoczesny sprzęt trafił do komend i posterunków w całym regionie, m.in. w Olsztynie, Giżycku, Elblągu, Ełku czy Ostródzie.

– W walce z kłusownikami i prowadzącymi nielegalne połowy używamy obecnie najnowocześniejszego sprzętu – podkreśla Paweł Kit, komendant wojewódzki Państwowej Straży Rybackiej w Olsztynie.

Nacisk na nowoczesne wyposażenie wynika z faktu, że zmienił się profil samego kłusownika. Dzisiejsza walka na jeziorach przypomina technologiczny wyścig.

– Obecnie, mimo że proceder kłusownictwa jest mniejszy niż kilkanaście lat temu, to walka z nim jest trudniejsza. Kłusownicy także dysponują nowoczesnym sprzętem. Drony umożliwiają nam kontrole tam, gdzie nie można dojechać, pozostając przy tym niezauważone przez prowadzących nielegalne połowy – wyjaśnia komendant Kit.

O skali zmian najlepiej świadczą liczby: dziś strażnicy ściągają z jezior w ciągu całego roku tyle nielegalnych sieci, ile przed laty ujawniano w zaledwie jeden miesiąc.

Kim jest współczesny kłusownik?

Jak przyznają funkcjonariusze, nielegalnym procederem trudnią się najczęściej miejscowi, którzy doskonale znają „swoje” akweny i okoliczne tereny.

Marcin Serwik z posterunku w Mrągowie wyjaśnia, że przeciętny kłusownik to zazwyczaj mężczyzna po 50. roku życia. Złapany na gorącym uczynku najczęściej tłumaczy, że łowi siecią wyłącznie „na własne potrzeby”.

Z kolei osoby wędkujące bez zezwoleń zasłaniają się niewiedzą o obowiązku posiadania karty wędkarskiej. Nie brakuje jednak i takich, którzy świadomie ignorują prawo. Strażnicy wspominają przypadek wędkarza, który był zatrzymywany bez zezwolenia trzykrotnie, aż sprawa ostatecznie znalazła finał w sądzie.

Służby przypominają przy tym, że prawo wymaga posiadania odpowiednich zezwoleń również w przypadku tzw. wędkarstwa sportowego, kiedy złowiona ryba trafia z powrotem do wody.

Tysiące mandatów i surowe konsekwencje

Statystyki pokazują, że strażnicy mają pełne ręce roboty. Od początku 2026 roku wszczęli już 65 postępowań karnych i 11 o wykroczenia, pouczyli niemal 500 osób oraz nałożyli 1141 mandatów na łączną kwotę 193 tysięcy złotych. Zabezpieczono także 257 sztuk nielegalnego sprzętu połowowego.

Dla porównania, w całym 2025 roku wszczęto 62 postępowania karne, pouczono blisko 1,3 tys. osób i nałożono ponad 3,2 tys. mandatów opiewających na kwotę 484 tys. zł, przejmując 622 nielegalne akcesoria.

Osoby decydujące się na nielegalny połów muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami: karą grzywny do 500 zł.; karą do 2 lat pozbawienia wolności. Do tego obligatoryjna utrata sprzętu (łodzi, silników, sieci) oraz nawiązka finansowa sięgająca nawet 20-krotności wartości złowionych ryb.

ReklamaC1 - Łabędzi Ostrów Koncerty

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Domki Paprotki

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Marina Pro
ReklamaA2 - Grota Giżycko