
Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie dąży do usunięcia ponad 6,6 tysiąca drzew z Warmii i Mazur. Spotyka się to jednak z narastającym oporem samorządowców, społeczników, a także władz centralnych. Gmina Srokowo właśnie zapowiedziała, że nie wyda zgody na pozbycie się zdrowych przydrożnych lip i grabów.
Batalię o przydrożny krajobraz zaostrzył wniosek olsztyńskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich (ZDW). Drogowcy zwrócili się do lokalnych władz w Srokowie o zgodę na usunięcie 52 drzew rosnących wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 650 – na odcinkach przebiegających przez miejscowości Srokowo, Leśniewo, Siniec oraz Leśny Rów. Powód? Jak zwykle w takich przypadkach – poprawa bezpieczeństwa kierowców.
Władze gminy nie zamierzały jednak bez refleksji przystać na propozycję ZDW. Wójt Katarzyna Sadowska stanowczo podkreśla swoje stanowisko: – Jestem przeciwniczką wycinania zdrowych drzew. Zaznaczyła jednocześnie, że wycięte zostaną wyłącznie te okazy, które bezapelacyjnie wskażą eksperci.
Opinia dendrologów. Większość drzew jest w pełni zdrowa
Aby rozstrzygnąć spór, gmina zwróciła się o specjalistyczną ekspertyzę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie. Wyniki oględzin okazały się jednoznaczne.
Jak poinformowała Polską Agencję Prasową rzeczniczka olsztyńskiego RDOŚ, Justyna Januszewicz, z 52 zgłoszonych do wycinki drzew aż 30 znajduje się w stanie dobrym lub zadowalającym. Posiadają prawidłowo ukształtowaną statykę, zdrowe pnie wolne od wypróchnień i spękań oraz zielone korony z jedynie śladowym posuszem. Wystarczy, że 6 z nich przejdzie drobne zabiegi pielęgnacyjne w koronie, by mogły bezpiecznie rosnąć dalej.
Zielone światło na usunięcie dostanie jedynie 22 pozostałych drzew. W ich przypadku eksperci stwierdzili powracające spękania pni, mocną asymetrię koron oraz duży posusz, co stwarza realne zagrożenie dla podróżujących drogą 650.
Tysiące starych drzew na celowniku drogowców
Sytuacja w Srokowie to zaledwie wycinek większego problemu, z którym mierzy się region. Z danych olsztyńskiego ZDW wynika, że przy trasach wojewódzkich rośnie około 179 tysięcy drzew – głównie wiekowych, 150- i 200-letnich okazów lip czy klonów, stanowiących o unikalnym charakterze mazurskiego krajobrazu. Tylko w tym roku drogowcy złożyli w kilkunastu gminach wnioski o wycięcie łącznie 6678 przydrożnych drzew, argumentując to zbyt małą odległością od krawędzi jezdni.
Planom masowych wycinek głośno sprzeciwiają się aktywiści i lokalne stowarzyszenia. Zwracają uwagę, że tradycyjne aleje to nie tylko bezcenny walor przyrodniczy i turystyczny, ale również element infrastruktury o znaczeniu obronnym. W dobie współczesnych zagrożeń przydrożna roślinność może służyć m.in. do mocowania siatek antydronowych.
Głos sprzeciwu sięga szczytów władzy
Problem masowych wycinek na Warmii i Mazurach wyszedł daleko poza granice regionalne. Negatywne stanowisko w tej sprawie wyraziły resort środowiska, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz GDDKiA.
Głos zabrał również wojewoda warmińsko-mazurski, ujawniając, że sprawą w okolicach Kętrzyna zainteresował się sam premier Donald Tusk. Szef rządu zwrócił się do wojewody z ustną prośbą o weryfikację, czy tak szeroko zakrojona karczowka jest rzeczywiście uzasadniona. W konsekwencji wojewoda skierował pismo do marszałka województwa, choć jego treść na razie pozostaje niejawna.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!