ReklamaA1 - OW Wodnik

Kiedy ruszy budowa „eskpresówki” przez Mazury? Inwestycja utknęła

Zdjęcie poglądowe.
Zdjęcie poglądowe. fot. mazury24.eu

Cztery lata – tyle potrzebuje olsztyński oddział GDDKiA na ogłoszenie przetargu na budowę kluczowego odcinka drogi ekspresowej S16 między Mrągowem a Ełkiem. Zegar jednak zacznie tykać dopiero wtedy, gdy drogowcy otrzymają ostateczną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. A ta, z powodu ochrony przyrody i lawiny protestów, od lat rodzi się w bólach.

Plany dotyczące budowy mazurskiego odcinka S16 były głównym tematem wyjazdowego posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury, które odbyło się w Olsztynie. Choć politycy i urzędnicy są zgodni co do tego, że inwestycja ma wymiar fundamentalny, to urzędniczo-środowiskowe procedury skutecznie studzą optymizm kierowców.

Kręgosłup Warmii i Mazur o znaczeniu militarnym

Jak podkreślał podczas posiedzenia wicewojewoda warmińsko-mazurski Mateusz Szauer, region od lat cierpi na wykluczenie transportowe. Dziś jednak, w obliczu nowej sytuacji geopolitycznej, nowoczesna sieć dróg w tej części Polski to już nie tylko wygoda, ale kwestia bezpieczeństwa państwa.

Wicewojewoda wskazał, że S16 ma stać się komunikacyjnym kręgosłupem Mazur, łącząc zachodnią i wschodnią część województwa, co poprawi dostępność gospodarczą regionu, zwiększy bezpieczeństwo ruchu drogowego, a także odegra istotną rolę w systemie obronności kraju.

Obecna trasa z Mrągowa do Ełku jest wąska, kręta i skrajnie niebezpieczna. Zastąpienie jej nowoczesną ekspresówką to absolutny priorytet rządu, co potwierdził wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, zapewniając o pełnej determinacji resortu do sfinalizowania tego projektu w ramach rządowego programu budowy dróg.

20 lat planowania i... „pół szafy protestów”

Dlaczego budowa około 80-kilometrowego odcinka wciąż stoi w miejscu? Historia planowania tej drogi sięga dwóch dekad wstecz, a w tym czasie przeanalizowano ponad 40 wariantów przebiegu trasy. Każdy z nich budził jednak sprzeciw ekologów, lokalnych społeczności czy branży turystycznej, obawiających się degradacji unikalnego mazurskiego krajobrazu.

Wniosek o decyzję środowiskową dla tzw. wariantu inwestorskiego, biegnącego przez Baranowo, Mikołajki, Woźnice i Orzysz, GDDKiA złożyła blisko sześć lat temu, w grudniu 2020 roku. Po trzech latach analiz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie uznała jednak ten przebieg za nieakceptowalny, ponieważ wpłynąłby negatywnie na chronione w ramach sieci Natura 2000 siedliska i populację żółwia błotnego w okolicach Baranowa.

Inwestor musiał zmienić plany i w sierpniu 2024 roku skierował do procedowania alternatywny wariant C, przesunięty bliżej Rynu. Zmiana ta wymusiła ponowne analizy przyrodnicze od zera, a GDDKiA musiała już trzykrotnie aneksować i aktualizować raport o oddziaływaniu na środowisko, z czego ostatni dokument wpłynął w połowie czerwca.

Skala inwestycji jest potężna, ponieważ RDOŚ musi określić tysiące uwarunkowań, od lokalizacji ekranów akustycznych, przez przejścia dla zwierząt, aż po zbiorniki retencyjne. Dodatkowym wyzwaniem jest opór społeczny, jako że stronami w postępowaniu jest około 20 stowarzyszeń ekologicznych, a urzędnicy musieli zmierzyć się z setkami negatywnych opinii, które dyrektor RDOŚ Agata Moździerz obrazowo opisała jako „pół szafy protestów”.

Decyzja jeszcze w tym roku? Urzędnicy studzą zapał

Szefowa olsztyńskiego RDOŚ Agata Moździerz zapewniła, że instytucja robi wszystko, by wydać decyzję, która skutecznie obroni się przed ewentualnymi odwołaniami w sądach. Obecnie analizowane są materiały uzupełnione przez inwestora, a po uzyskaniu pozytywnej opinii od Wód Polskich urzędnicy czekają jeszcze na stanowisko sanepidu. Gdy dokumentacja będzie kompletna, cały projekt ponownie trafi do konsultacji społecznych.

Dyrektor RDOŚ zaznaczyła, że jeśli ten etap przebiegnie w miarę bezkonfliktowo, to zakończenie postępowania i wydanie decyzji będzie możliwe do końca bieżącego roku. Jeżeli jednak wniesione uwagi będą wymagały np. dalszych, czasochłonnych inwentaryzacji przyrodniczych, termin ten znowu zostanie wydłużony, a od samej decyzji strony będą mogły jeszcze odwołać się do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Cztery lata od zielonego światła

Dopiero posiadanie ostatecznej i prawomocnej decyzji środowiskowej pozwoli drogowcom na podjęcie realnych działań projektowych i budowlanych. Dyrektor olsztyńskiego oddziału GDDKiA Marcin Pokojski zadeklarował, że od momentu uzyskania tego dokumentu urzędnicy potrzebują czterech lat na wykonanie koncepcji programowej oraz uruchomienie i rozstrzygnięcie procedur przetargowych.

Inwestycja najprawdopodobniej zostanie zrealizowana w formule „Projektuj i buduj”, a całe zadanie zostanie podzielone na mniejsze odcinki, co pozwoli na sprawniejsze wyłonienie wykonawców. Na tym etapie nikt nie podejmuje się jednak wskazania konkretnej daty wjazdu pierwszych koparek na plac budowy.

Podczas gdy serce Mazur wciąż czeka na decyzje administracyjne, prace na pozostałych fragmentach S16 posuwają się naprzód, jako że odcinek Borki Wielkie – Mrągowo jest już zmodernizowany, ruszyły prace przy rozbudowie trasy Barczewo – Biskupiec, a GDDKiA oczekuje obecnie na decyzję ZRID dla odcinka Olsztyn Wschód – Barczewo.

ReklamaC1 - kampania PGE

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Resort Niegocin

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Pod Dębem - Ogólny
ReklamaA2 - Mazurska Jagnięcina