
Na zlecenie Burmistrza Pisza Dariusza Kińskiego do bazy Mazurskiej Służby Ratowniczej (MSR) wszedł komornik sądowy, aby odebrać ratownikom działkę w Okartowie. Jak jednak informują członkowie MSR, egzekucja została na razie odroczona na 14 dni. Warto zwrócić również uwagę, że działania burmistrza Pisza mogą wywołać niepokój wśród innych służb ratowniczych działających nad mazurskimi jeziorami.
Geneza konfliktu. Brak drogi i walka o służebność
Spór dotyczy fragmentu terenu stacji ratowniczej, który formalnie należy do Gminy Pisz. Skarb Państwa przekazał go wspólnocie na cele związane ze stacją ratownictwa wodnego jeszcze w latach 90. XX wieku. Mazurska Służba Ratownicza przez dekady użytkowała ten grunt na podstawie umowy dzierżawy, jednak problem pojawił się w momencie, gdy umowa wygasła w 2021 roku, a rozmowy o jej odnowieniu przekształciły się w prawny pat.
Kluczowym elementem sporu stała się kwestia komunikacyjna, ponieważ miejska działka nie posiada bezpośredniej drogi dojazdowej, a wyjazd na nią prowadzi jedynie przez sąsiedni grunt użytkowany przez ratowników. Burmistrz Pisza Dariusz Kiński oraz władze gminy argumentowali, że musząc dbać o finanse publiczne i gospodarkę mieniem, opierają się na prawomocnym wyroku sądowym nakazującym ratownikom wydanie nieruchomości. Urząd domagał się przy tym bezterminowego ustanowienia służebności drogi koniecznej.
Z kolei ratownicy obawiali się oddania służebności bez gwarancji stabilnej umowy dzierżawy, uznając dojazd za jedyny bezpiecznik zapobiegający ewentualnej komercjalizacji tego atrakcyjnego terenu nad wodą. MSR proponowało porozumienie polegające na zgodzie na służebność w zamian za wieloletnią dzierżawę, jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem, spór trafił na drogę sądową, a sprawę ostatecznie skierowano do egzekucji komorniczej.
Sprzeciw Rady Miasta i apele o kompromis
Działania egzekucyjne spotkały się ze stanowczym oporem ze strony samej Rady Miejskiej w Piszu, która wielokrotnie wyrażała wolę polubownego zakończenia sprawy. Radni cofnęli wcześniejszą zgodę na ewentualną sprzedaż terenu oraz zaapelowali do Burmistrza Kińskiego o odstąpienie od kroków komorniczych i podpisanie z MSR wieloletniej umowy dzierżawy.
W kryzys włączyły się także inne szczeble samorządowe. Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej Starostwo Powiatowe w Piszu zaproponowało przejęcie spornej działki w drodze zamiany gruntów z gminą, deklarując, że powiat zagwarantuje MSR stałą możliwość prowadzenia bazy. Pomimo powszechnych apeli oraz mediacji ze strony Urzędu Wojewódzkiego, procedura wykonania wyroku nie została jednak wstrzymana.
Dwa tygodnie "dogrywki". Złagodzenie napięcia i oświadczenie ratowników
Wokół bazy w Okartowie nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji. Komornik wstrzymał egzekucję Stacji Ratowniczej Mazurskiej Służby Ratowniczej, dając stronom dodatkowy czas. W opublikowanym oświadczeniu ratownicy podeszli jednak do tego kroku z dużą rezerwą:
„Komornik wstrzymał eksmisję Stacji Ratowniczej Mazurskiej Służby Ratowniczej. Nie, to nie jest wygrana bitwa. To jedynie odroczenie wyroku. Dostaliśmy kolejne dwa tygodnie. Przez te najbliższe 14 dni i nocy nasze łodzie ratownicze, nasz sprzęt i nasi ludzie wciąż będą na posterunku. Przez te dwa tygodnie będziemy robić to, co potrafimy najlepiej – ratować Wasze życie i zdrowie na mazurskich jeziorach. Te dwa tygodnie to dla nas nie czas na oddech, ale na walkę o przetrwanie. To czas na ostateczne rozmowy i szukanie ratunku, które musimy wykorzystać do maksimum, aby nie stracić naszej Stacji Ratowniczej. Wiemy, jak bardzo jesteśmy Wam potrzebni. Każdy dzień tej »dogrywki« może decydować o czyimś życiu. Nie poddajemy się. Walczymy do końca. Bądźcie bezpieczni na wodzie. My wciąż czuwamy. Na razie…”
Słowa ratowników pokazują, że uzyskanie dwutygodniowego odroczenia nie kończy sporu, lecz stanowi krytyczne okno czasowe na podjęcie ostatecznych rokowań i wypracowanie systemowego rozwiązania, zanim komornik ponownie przystąpi do czynności.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa nad Śniardwami
Ostateczna strata działki, na której mieści się baza ratownicza, realnie uderzy w całą strukturę Mazurskiej Służby Ratowniczej. Wyłączenie fragmentu nieruchomości uniemożliwi prawidłowe funkcjonowanie zaplecza technicznego, garażowanie sprzętu oraz utrzymanie całodobowych dyżurów.
Decyzja ta ma bezpośrednie przełożenie na czas reakcji ratowników. Wschodnia część jeziora Śniardwy to rejon wymagający natychmiastowej interwencji podczas nagłych załamań pogody, a wszelkie przetasowania w lokalizacji stacji mogą opóźnić czas dotarcia do poszkodowanych. Z perspektywy ratowników usunięcie jednostki działającej od blisko pół wieku to bezpośredni uszczerbek w lokalnym systemie ratownictwa wodnego, zwłaszcza w szczycie sezonu turystycznego.
Niebezpieczny precedens dla organizacji ratowniczych na Mazurach
Postępowanie w Okartowie ma wymiar znacznie szerszy niż lokalna potyczka prawna, gdyż wyznacza niepokojący sygnał dla innych organizacji pozarządowych i służb ratowniczych w regionie. Pokazuje ryzyko sytuacji, w której rygorystyczne egzekwowanie kwestii formalno-prawnych przeważa nad społeczną rolą organizacji dbających o zdrowie i życie ludzkie.
Stowarzyszenia ratownicze i Ochotnicze Straże Pożarne stale pozyskują dotacje oraz sprzęt, inwestując na gruntach samorządowych, a spór w Okartowie obnaża brak trwałych gwarancji prawnych dla ratowników działających na majątku gminnym.
Zaostrzenie relacji na linii samorząd i organizacje pozarządowe osłabia partnerstwo publiczno-społeczne, które jest niezbędne do sprawnego funkcjonowania całego systemu bezpieczeństwa na Wielkich Jeziorach Mazurskich.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.