
Po miesiącach żeglowania po mazurskich jeziorach nadszedł czas na zimowy odpoczynek. Wczoraj, w Marinie Górkło - Żurawi Kąt, na ląd trafiła jedna z najbardziej rozpoznawalnych jednostek Wielkich Jezior Mazurskich - drewniana brygantyna „Biegnąca po falach”. Jej powrót na brzeg zakończył nie tylko tegoroczny sezon żeglarski, ale także kolejny rozdział w historii legendy, która od dekad zachwyca zarówno żeglarzy, jak i przypadkowych obserwatorów. Wśród nowoczesnych jachtów i motorówek brygantyna wciąż przyciąga wzrok, jak prawdziwa gwiazda mazurskich wód, która co roku na kilka miesięcy musi zejść z horyzontu, by wiosną znów wrócić na fale.
„Biegnąca po falach” to dwumasztowy żaglowiec otaklowany jako brygantyna. Została zbudowana w 1977 roku przez pasjonatów z Yacht Klubu Polskiego w Lublinie, a jej konstruktorem był Adam Glegoła. Jednostka ma 19,5 metra długości z bukszprytem, 3 metry szerokości i nosi siedem żagli o łącznej powierzchni 128 metrów kwadratowych. Pod pokładem żaglowiec może przyjąć 12 osób. To drewniana konstrukcja, która od niemal pół wieku pływa po mazurskich szlakach i wciąż robi ogromne wrażenie zarówno na doświadczonych żeglarzach, jak i na tych, którzy spotykają ją po raz pierwszy.
Przez dekady na pokładzie „Biegnącej po falach” gościły tysiące osób. Żaglowiec wypływa w rejsy dla młodzieży i seniorów, organizuje wyjazdy integracyjne, zielone szkoły oraz rejsy szkoleniowe. Bywa także ozdobą zlotów oldtimerów i imprez żeglarskich na Wielkich Jeziorach Mazurskich. To jedyny rejowy żaglowiec na polskim śródlądziu. Manewrowanie taką jednostką wymaga współpracy całej załogi, dlatego rejs na jej pokładzie jest nie tylko przyjemnością, ale również prawdziwą żeglarską przygodą i lekcją pracy zespołowej.
„Biegnąca po falach” od lat pływa po Mazurach od wiosny do października. Jej obecność na jeziorach przypomina, że żeglarstwo to nie tylko nowoczesne jachty i szybkie rejsy, ale również tradycja, rzemiosło i piękno drewna pod pełnymi żaglami. Za każdym razem, gdy brygantyna pojawia się na horyzoncie, wzbudza zachwyt i sentyment - szczególnie wśród starszych żeglarzy, którzy pamiętają jej wcześniejsze sezony. Bo „Biegnąca po falach” to nie tylko jacht. To żywa historia mazurskiego żeglarstwa, która wciąż biegnie po falach.
Gdy nad jeziorami pojawia się jesienna cisza, a „Biegnąca po falach” powoli chowa żagle w porcie, trudno nie pomyśleć o wszystkich, którzy przez niemal pół wieku płynęli na jej pokładzie. W drewnianym kadłubie zostały opowieści o pierwszych rejsach, przyjaźniach, mazurskich sztormach i chwilach, gdy nad wodą rozbrzmiewał śmiech młodych załóg. Bo niektóre jachty buduje się nie tylko z desek i żagli. „Biegnąca po falach” powstała także z marzeń, pracy wielu rąk i miłości do Mazur. Dlatego, choć sezon dobiegł końca, legenda nie odpływa daleko - po prostu czeka na kolejne wiatry, kolejne pokolenia żeglarzy i kolejne opowieści, które jeszcze zostaną zapisane na jej pokładzie.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!