ReklamaA1 - Marina Piaski

Mazury w ogniu wojny. Brawurowy rajd polskich partyzantów na Prusy Wschodnie

BieżąceHistoria15 sierpnia 2026, 11:02
Wieś Turośl.
Wieś Turośl. fot. Gminny Ośrodek Kultury w Turośli.

W połowie lipca 1943 roku niemieccy okupanci zrównali z ziemią podlaską wieś Krasowo-Częstki, mordując ponad 250 cywilów. Nie minął nawet miesiąc, gdy odpowiedź polskiego podziemia nadeszła z zaskakującą siłą. Oddział Uderzeniowych Batalionów Kadrowych pod wodzą podporucznika Stanisława Karolkiewicza ps. „Szczęsny” przeprowadził brawurową akcję odwetową, przenosząc walkę na terytorium wroga i pacyfikując dużą niemiecką wieś niedaleko Pisza w ówczesnych Prusach Wschodnich.

Zagłada podlaskiej wsi

Tragedia, która pchnęła polskich żołnierzy do odwetu, rozegrała się 17 lipca 1943 roku. Oddział podporucznika Karolkiewicza, liczący wówczas około 30 dobrze uzbrojonych partyzantów pochodzących głównie z podlaskich wsi i miasteczek, kwaterował w miejscowości Stare Warele koło Ciechanowca.

Gdy na horyzoncie pojawiła się przerażająca czerwona łuna i gęsty dym wznoszący się nad oddalonym o kilkanaście kilometrów Krasowem-Częstkami, dowódca natychmiast wysłał w tamtym kierunku patrole rozpoznawcze. Zwiadowcy przynieśli porażające wieści. Niemieccy żandarmi, wspierani przez specjalną jednostkę antypartyzancką Jagdkommando, od kilku godzin prowadzili bezwzględną pacyfikację.

Mieszkańców spędzono na centralny plac pod zarzutem sprzyjania polskiemu podziemiu. Mężczyznom kazano wykopać masowe doły, nad którymi następnie rozstrzeliwano całe rodziny. Niemcy zamordowali 257 cywilów, w tym 83 dzieci i młodzieży poniżej 17. roku życia. Zniszczeniu uległo 169 budynków, a teren wsi doszczętnie zaorano.

Młody dowódca i plan zemsty

Na czele oddziału Uderzeniowych Batalionów Kadrowych, stanowiących zbrojne ramię Konfederacji Narodu, stał urodzony w 1918 roku podporucznik Stanisław Karolkiewicz ps. „Szczęsny”. Weteran walk obronnych z 1939 roku oraz były więzień NKWD, wyzwolony po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, natychmiast po wyjściu na wolność stworzył pluton dywersyjny, który stał się fundamentem jego pododdziału.

Wstrząśnięty zbrodnią w Krasowie-Częstkach, Karolkiewicz z własnej inicjatywy postanowił przeprowadzić akcję odwetową. Jako cel obrał niemiecką wieś Mittenheide (przed 1938 rokiem Turoscheln, obecnie Turośl), położoną w Puszczy Piskiej tuż przy przedwojennej granicy z Polską.

Wybór tego miejsca zapewniał możliwość skrytego podejścia lasami, a dodatkowo stwarzał ogromną szansę na uderzenie w bliskich niemieckich oprawców – wielu urzędników niemieckiej administracji na Białostocczyźnie pochodziło bowiem właśnie z Prus Wschodnich.

Ponad 100 kilometrów w głębokim cieniu

Krótko po tragedii, pod koniec lipca, partyzanci „Szczęsnego” wyruszyli w trudny, liczący około 130 kilometrów marsz ku dawnej granicy. Przemarsz odbywał się nocami przy wsparciu lokalnych przewodników. Po sforsowaniu Biebrzy i Pisy, 10 sierpnia Polacy rozłożyli się biwakiem w przedwojennych polskich bunkrach koło Mittenheide.

Dowódca nawiązał kontakt z lokalną siatką konspiracyjną, prawdopodobnie z Narodowych Sił Zbrojnych, oraz z Polakami pracującymi w wsi jako robotnicy przymusowi, którzy precyzyjnie wskazali domy najbardziej gorliwych nazistów. Do akcji dołączył także oddział NSZ Antoniego Zduńczyka ps. „Ołówek”. Łącznie siły uderzeniowe urosły do około 40 ludzi. Wyzwanie było spore, gdyż Mittenheide liczyło ponad pół tysiąca stałych mieszkańców oraz licznych cywilów ewakuowanych z dużych miast Rzeszy zagrożonych alianckimi bombardowaniami. Ponadto w osadzie działał posterunek żandarmerii, a większość cywilnych Niemców była uzbrojona i zorganizowana.

Nocny szturm. „Zrobiło się piekło w całej wsi”

Szturm rozpoczął się późnym wieczorem 14 sierpnia. W pierwszej kolejności partyzanci zlikwidowali w pobliskim przysiółku Eichenwalde leśniczego Herberta Opitza, aktywnego działacza NSDAP znanego ze szczególnego okrucieństwa wobec Polaków. Następnie polskie grupy uderzyły na samo Mittenheide.

Początkowy element zaskoczenia szybko ustąpił miejsca zaciętej walce, gdy Niemcy zaczęli bronić się w murowanych domach. Zacięty opór stawiła zwłaszcza obsada posterunku żandarmerii oraz dom sołtysa. Polacy skrupulatnie realizowali jednak wyznaczone cele, oszczędzając cywilów znanych z dobrego traktowania Polaków.

Na miejscu pozostawiono również ulotki informujące, że pacyfikacja Mittenheide stanowi odwet za niemieckie zbrodnie na Białostocczyźnie. Łącznie spalono około 40 budynków, a w walce zginęło – według źródeł niemieckich 13 osób, natomiast według szacunków polskich nawet do 80.

Popłoch w Rzeszy i furia Himmlera

O godzinie 1:00 w nocy Stanisław Karolkiewicz dał sygnał do odwrotu za pomocą zielonej rakiety. Wszyscy polscy partyzanci sprawnie wycofali się z Mittenheide, mając na koncie zaledwie jednego rannego. Obładowani zdobyczną bronią i amunicją, po spędzeniu kolejnego dnia w ukryciu po niemieckiej stronie, bezpiecznie przekroczyli granicę w rejonie wsi Łacha i zapadli w niedostępnych kompleksach leśnych.

Atak wstrząsnął niemieckimi władzami, burząc dotychczasowe poczucie pełnego bezpieczeństwa mieszkańców Prus Wschodnich. Sprawą zorganizowania obławy i zbadania okoliczności rajdu zainteresował się sam Reichsführer-SS Heinrich Himmler, wysyłając na miejsce specjalną ekipę śledczą z Berlina.

Choć sprowokowane obławy nie przyniosły rezultatu, a niemiecka propaganda próbowała przedstawiać polski odwet jako zwykły napad rabunkowy, rajd na Mittenheide zapisał się w historii jako dobitny dowód na to, że niemiecki terror nie pozostał bezkarny.

Źródła:
Marek A. Koprowski: Prusy Wschodnie w ogniu i krwi. Od nazizmu do komuny, Poznań 2023.
Kazimierz Krajewski: Uderzeniowe Bataliony Kadrowe 1942-1944, Warszawa 1993.

ReklamaC1 - kampania PGE

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 2

  • 2
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Boyen Water Park

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Amax
ReklamaA2 - Mazurskie Mini Zoo 2025