
Mijając na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich białą, nowoczesną jednostkę wycieczkową, trudno przypuszczać, że jej kadłub pamięta jeden z przełomowych momentów w historii XX wieku. Pływająca z Giżycka „Dźwina” to dziś synonim wypoczynku i komfortu, lecz niemal 80 lat temu służyła zupełnie innym celom – brała udział w słynnym lądowaniu aliantów w Normandii.
Wojenna przeszłość pod amerykańską banderą
Historia tej wyjątkowej jednostki sięga II wojny światowej. Zbudowano ją w USA jako barkę desantową typu LCM Mk III (Landing Craft Mechanized), przeznaczoną do transportu wojskowego sprzętu zmechanizowanego.
Łącznie powstało około 8 tysięcy takich jednostek, które brały udział w kluczowych operacjach alianckich – w Afryce Północnej, we Włoszech oraz podczas D-Day na plażach Francji w 1944 roku.
Gdy wojna się skończyła, znaczna część amerykańskiego sprzętu pozostała w Europie. W 1947 roku, w ramach wyprzedaży mienia powojennego (tzw. demobilu), polskie Ministerstwo Komunikacji zakupiło 28 sztuk tego typu barek, by wesprzeć odbudowę krajowej floty.
Z gdańskiej stoczni przez Wisłę na Mazury
Służba w powojennej Polsce oznaczała dla amerykańskiego weterana serię niezwykłych metamorfoz. Już w 1948 roku Państwowe Warsztaty i Stocznia w Pleniewie koło Gdańska przystąpiły do przebudowy militarnej barki na holownik. Po latach służby, w 1959 roku jednostka trafiła do Puław, gdzie przez dekady pełniła odpowiedzialną rolę lodołamacza na Wiśle.
Kolejny przełom nastąpił na przełomie 1999 i 2000 roku, kiedy w Puławach zapadła decyzja o jej całkowitym przekształceniu. Kadłub został przedłużony, zamontowano nowe silniki, a całość zyskała charakter wycieczkowy i nazwę „Dźwina”. W 2006 roku statek kupił Zbigniew Kurowicki i przeniósł go do Giżycka, otwierając najnowszy rozdział w jego długiej historii.
Wyjątkowe dziedzictwo w służbie turystów
Od maja do października „Dźwina” kursuje po wszystkich akwenach głównego szlaku – od Węgorzewa aż po Ruciane-Nida. Na jednopoziomowy pokład może przyjąć jednorazowo do 100 pasażerów, oferując im klimatyzację, nagłośnienie, toaletę oraz pełne przystosowanie do obsługi osób niepełnosprawnych.
Co ciekawe, wojenny rodowód przynosi dzisiejszym turystom unikalną korzyść. Po swoim przodku – amerykańskiej barce przeznaczonej do dobijania bezpośrednio do brzegów – „Dźwina” zachowała bardzo małe zanurzenie.
Dzięki temu potrafi bez problemu nawigować po płytkich wodach, które pozostają całkowicie niedostępne dla innych, tradycyjnych statków pasażerskich.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!