
Rok 2026 zapisze się w historii Mazur jako czas wyjątkowo bolesnych pożegnań. Krainę Tysiąca Jezior opuścili ci, którzy nadawali jej rytm, tworzyli jej artystyczną tożsamość oraz strzegli pamięci o dawnych dziejach regionu. Środowisko żeglarskie, miłośnicy szant oraz cała społeczność lokalna wciąż nie mogą uwierzyć w skalę strat, jakie przyniosły minione miesiące.
Głosy, które przestały brzmieć nad jeziorami
Polska scena muzyczna, a w szczególności środowisko miłośników szant i poezji śpiewanej, pogrążyło się w głębokiej żałobie po stracie Dominiki Żukowskiej – wybitnej wokalistki i gitarzystki, która wraz z Andrzejem Koryckim tworzyła jeden z najbardziej rozpoznawalnych i uwielbianych duetów w kraju.
Ich melancholijne i pełne ciepła interpretacje utworów żeglarskich oraz poetyckich na stałe wpisały się w mazurski pejzaż, brzmiąc w szantowych tawernach, na festiwalach i pokładach jachtów od Giżycka po Mikołajki.
Niedługo później nadeszła kolejna wiadomość, która głęboko wstrząsnęła społecznością Mazur oraz całą Polską sceną żeglarską. Nie żyje Przemysław Lisek – ceniony muzyk, wokalista i konferansjer uwielbianego zespołu szantowego Zrefowani. Zmarł nad ranem, po ciężkiej, trwającej zaledwie tydzień walce o życie.
O tej bolesnej stracie poinformowali członkowie zespołu Zrefowani w poruszającym wpisie opublikowanym na oficjalnym profilu grupy na Facebooku:
„Z głębokim smutkiem i pękniętymi sercami dzielimy się z Wami wiadomością, której sami wciąż nie potrafimy udźwignąć. Po tygodniu walki o życie, dziś nad ranem odszedł od nas Przemek. W tych najtrudniejszych chwilach, gdy jego najbliżsi oraz nasza załoga mierzą się z niewyobrażalną stratą, prosimy Was o ciszę, spokój i uszanowanie prywatności rodziny oraz nas – jego przyjaciół z pokładu".
Przemek Lisek był nie tylko utalentowanym artystą, ale przede wszystkim ciepłym, oddanym przyjacielem, którego obecność na scenie i na mazurskich szlakach budowała wspólnotę ludzi ceniących wolność, wiatr w żaglach i dobrą pieśń.
Ostatni strażnik dawnych Prus Wschodnich
Mazury to jednak nie tylko muzyka, szanty i letni sezon turystyczny. To przede wszystkim historia – często trudna, wielokulturowa i naznaczona dramatycznymi losami rdzennych mieszkańców. W tym roku odszedł człowiek, który w swoich wspomnieniach nosił całą epokę dawnych Prus Wschodnich.
W wieku 91 lat zmarł Jan Kuhn, uznawany za ostatniego Mazura w Dąbrównie. Jego unikalne, pełne emocji i historycznej prawdy dzieje zostały uwiecznione na kartach książki autorstwa Waldemara Mierzwy.
Odejście pana Jana zamyka pewien rozdział w dziejach regionu – odchodzi pokolenie, które pamiętało świat przedwojenny, jego skomplikowaną strukturę narodowościową i powojenne dramaty. Wraz z nim utraciliśmy żywą lekcję historii, której nie zastąpi żadna książka.
Pamięć, która przetrwa na Mazurach
Dominika Żukowska, Przemysław Lisek i Jan Kuhn – choć wywodzili się z różnych światów, łączyło ich jedno: głęboka, autentyczna więź z Mazurami. Jedni śpiewali o jeziorach, wietrze i ludzkich tęsknotach, stając się muzycznym echem tej ziemi; drugi był jej żywym świadkiem, skarbnicą pamięci o dawnych czasach.
Dziś Mazury brzmią ciszej. Żeglarze spuszczają głowy, a melodie Zrefowanych i duetu z Andrzejem Koryckim nabierają nowego, bolesnego wymiaru. Jedno jest pewne – ich dziedzictwa nie zmyje żaden sztorm. Pozostaną w pamięci mazurskich lasów, jezior i ludzi, których serca tak pięknie potrafili poruszyć.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!