
Historia Jakunówka nie daje się łatwo podzielić na niemiecką i polską. Jest znacznie bogatsza. Tworzyli ją ludzie różnych języków, wyznań i korzeni. Mikołaj i Grzegorz Kijalnikowie, mieszkańcy, którzy odbudowali wieś po dżumie, rolnicy, drwale, rybacy i karczmarze, Andersowie, Schulcowie, Abramowscy i Folkmanowie, Gizela Miller, która chciała zrobić z Jakunen miejscowość narciarską, Ernst Rimmek, który uwieczniał świat dawnych Mazur.
Historia Jakunówka to historia ludzi różnych języków, wyznań i korzeni. To ewangelicy, katolicy, grekokatolicy, którzy mieszkali obok siebie, tworząc wspólną historię tego miejsca. Rok 1945 - koniec jednego świata, początek drugiego. Ludzie, którzy musieli opuścić swoje domy i ci, którzy po wojnie przyjechali tutaj często po utracie własnych. Osadnicy z Mazowsza i Suwalszczyzny, ludzie ze wschodu, rodziny przesiedlone podczas akcji Wisła. Musieli zacząć nowe życie w nowym miejscu.
Wyjątkowe dwudniowe wydarzenie, świętowanie 460 lat powstania wsi, przejdzie do historii tej małej społeczności. Z wyjątkową ekumeniczną mszą w dwóch językach - polskim i ukraińskim - z setkami osób, które wzięły udział w tym podniosłym wydarzeniu.
- To było wyjątkowe wydarzenie - mówią organizatorzy - setki osób wzięły udział w świętowaniu 460 lat Jakunówka - Zobaczyliśmy jak małe społeczności mogą się jednoczyć. Jak historia miejsca łączy ludzi różnych pokoleń.
Msza w dwóch językach z oprawą chóralną, to dowód na to, że że możemy żyć obok siebie w jedności.
Dzisiaj to oni są mieszkańcami tego miejsca. Chodzą tymi samymi drogami, patrzą na Dziubek i Krzywą Kutę, na wzgórza i lasy ciągnące się w stronę Puszczy Boreckiej. Tylko świat wokół nich jest już inny. Dlatego warto szukać starych fotografii, dokumentów, map, wspomnień. Warto przywracać nazwiska ludzi, których domów już nie ma. Ale warto też zapisywać historię tych, którzy przyszli tutaj później i piszą nową historię tej wsi.
Nie chodzi o to, żeby wracać do przeszłości. Chodzi o to, żeby wiedzieć, gdzie jesteśmy. Bo historia Jakunówka nie rozpoczęła się wraz z nimi i na nich się nie skończy. Dzisiaj nowi mieszkańcy są jej kolejnym rozdziałem. I to nie jedyna taka wieś ale jedna z setek na całych Mazurach, których historię warto było by opowiedzieć. Z szacunku dla tych, którzy ten świat zostawili dla nas, kolejnych pokoleń.
To wydarzenie pokazało jak ważna jest wspólna przestrzeń w której się żyje, wzajemna życzliwość i współpraca. Jak jeden człowiek potrafi ruszyć lawinę zdarzeń i porwać za sobą ludzi. To dowód na to, że ludzie chcą pamiętać o swojej historii i dzielić się nią z innymi. To wzór do integracji i zostawienia namacalnej historii dla przyszłych pokoleń. Warto organizować wydarzenia, które integrują społeczność. Bo historia to nie tylko przeszłość. To też teraźniejszość i przyszłość.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!