
Beztroski rejs po Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich zakończył się dla 45-letniego turysty z województwa mazowieckiego na sali sądowej. Zamiast udanego wypoczynku i dobrych wspomnień z wakacji, mężczyzna wraca do domu z zasądzoną wysoką grzywną oraz zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu wodnym.
Przed Sądem Rejonowym w Piszu zapadł surowy wyrok, który powinien być wyraźnym ostrzeżeniem dla wszystkich amatorów wypoczynku nad wodą, którzy łączą pływanie łodziami ze spożywanym alkoholem.
Rutynowy patrol policyjnych wodniaków
Do zdarzenia doszło w sierpniu bieżącego roku na jeziorze Bełdany. To właśnie tam służbę pełnił patrol policyjnych wodniaków z Komisariatu Policji w Rucianem-Nidzie. Funkcjonariusze, których zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo osób wypoczywających na wodzie, zwrócili uwagę na płynącą łódź motorową i postanowili skontrolować jej sternika.
Podczas czynności kontrolnych policjanci od razu nabrali podejrzeń co do stanu trzeźwości mężczyzny stojącego za sterami. Przeprowadzone badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia mundurowych, wykazując u 45-letniego mieszkańca województwa mazowieckiego blisko 0,5 promila alkoholu w organizmie.
Choć do progu przestępstwa zabrakło niewiele, konsekwencje prawne i tak okazały się dla turysty wyjątkowo dotkliwe.
Wyrok Sądu Rejonowego w Piszu
Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Piszu, który nie zastosował wobec łamiącego przepisy sternika żadnej taryfy ulgowej. Właśnie zapadł wyrok, w którym wymierzono mężczyźnie surowe sankcje finansowe oraz zakaz prowadzenia łodzi.
Sąd skazał 45-latka na karę grzywny w wysokości 2500 złotych oraz obciążył go kosztami postępowania sądowego w kwocie 320 złotych.
Co niezwykle istotne, orzeczono również środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu wodnym na okres 6 miesięcy. Oznacza to, że ukarany turysta przez najbliższe pół roku nie będzie mógł legalnie usiąść za sterami żadnej motorówki, skutera wodnego ani innego pojazdu napędzanego silnikiem na jakimkolwiek zbiorniku wodnym w kraju.
Granica między relaksem a zagrożeniem
Sprawa z jeziora Bełdany pokazuje, jak niewiele trzeba, by letni wypoczynek zamienił się w poważne kłopoty prawne. Prowadzenie łodzi motorowej pod wpływem alkoholu, nawet w granicach kwalifikowanych jako wykroczenie, stwarza realne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia innych użytkowników akwenu. W szczycie sezonu na mazurskich jeziorach panuje ogromny ruch, a obok szybkich łodzi motorowych pływają jachty żaglowe, kajaki, rowery wodne oraz osoby zażywające kąpieli.
Alkohol drastycznie obniża czas reakcji, zaburza ocenę odległości oraz prędkości, a w połączeniu z palącym słońcem i kołysaniem fal działa na organizm ze zdwojoną siłą.
Wodna policja z Rucianego-Nidy zapowiada, że pobłażliwości dla osób łamiących przepisy na wodzie nie było i nie będzie. Wyrok piskiego sądu stanowi jasny sygnał dla wszystkich turystów, że odpowiedzialność na wodzie obowiązuje bez wyjątku każdego, a chwila beztroski ze szklanką alkoholu w ręku za sterami może kosztować tysiące złotych i utratę prawa do prowadzenia łodzi.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.