
Malownicze tereny w otulinie Doliny Krutyni stały się areną ostrego konfliktu. Lokalna społeczność oraz przedsiębiorcy sprzeciwiają się zamierzeniom właściciela gruntów, który dąży do zmiany przeznaczenia ziemi w rejonie Ukty i Gałkowa. Sprawa, w którą zaangażował się samorząd, obnaża głębokie podziały dotyczące przyszłości tego unikalnego regionu.
Początki napięcia sięgają maja 2026 roku. Do Urzędu Miejskiego w Rucianem-Nidzie wpłynął wówczas formalny wniosek o zainicjowanie procedury przyjęcia zintegrowanych planów inwestycyjnych (ZPI). Dotyczy on parcel położonych w pobliżu Ukty, Nowej Ukty oraz Zameczka.
Radni miejscy dali zielone światło dla tych prac. ZPI to szczególne narzędzie prawne będące formą aktu notarialnego wiążącego gminę z inwestorem.
Mechanizm ten zakłada, że biznesmen bierze na siebie ciężar sfinansowania lub wykonania infrastruktury uzupełniającej na rzecz samorządu. W zamian zyskuje swobodę w zagospodarowaniu terenu, a lokalna kasa nie ponosi kosztów nowych inwestycji. Wzbudziło to ostrą reakcję i protesty okolicznych mieszkańców.
Inwestor odpiera stawiane mu zarzuty
Właściciel spornych gruntów odniósł się niedawno do stawianych zarzutów, przypominając o swoim silnym związku z regionem – mieszka tu od ćwierćwiecza, a wnioskowany teren należy do niego od dwudziestu lat.
– Te parcele nie leżą bezpośrednio przy rzece ani jeziorze, lecz przy szlaku komunikacyjnym wiodącym przez Polanę Ukciańską. Obecnie porastają je łąki, gdyż tak zdecydowałem, a każdy właściciel ma do tego pełne prawo – wyjaśnia inwestor.
Podkreśla hipokryzję części krytyków. Wskazuje, że jego sąsiedzi – w tym głośno protestujący – w ostatnich latach bez przeszkód odrolnili swoje parcele, stawiając tam domy, gospodarstwa, hotele, a nawet farmy fotowoltaiczne.
Jak wskazuje właściciel, przykładem ma być sam inicjator petycji, sołtys Potocki, który od lat prowadzi w Gałkowie popularną restaurację, bazę noclegową oraz centrum sportowo-rekreacyjne.
Biznesmen kategorycznie dementuje doniesienia o rzekomym gigantycznym osiedlu deweloperskim. Zapewnia, że nigdy nie zamierzał stawiać kilkudziesięciu budynków na wynajem. Ewentualne przyszłe zamierzenia obejmują jedynie tradycyjne zagrody mieszkalno-gospodarcze, stylistycznie i gabarytowo dopasowane do sąsiedniej zabudowy Gałkowa.
– Spędziłem tu 25 lat i nigdy nie dopuszczę do degradacji tego miejsca – deklaruje.
Burmistrz diagnozuje: Klasyczny syndrom NIMBY
Głos w sprawie zabrał również burmistrz Rucianego-Nidy, Piotr Feliński. Włodarz miasta uważa, że całe zamieszkanie ma podłoże psychologiczne i społeczno-lokalne.
Zdaniem włodarza gminy mamy tu do czynienia z podręcznikowym objawem syndromu NIMBY („Not in my back yard” – nie na moim podwórku). Burmistrz uważa, że protesty są napędzane przez osoby pragnące zachować gminę Ruciane-Nida wyłącznie dla siebie, przy czym często nie są to nawet rodowici mieszkańcy tej ziemi.
Ostra reakcja mieszkańców i argumenty przyrodnicze
Inicjatorem protestu został Aleksander Potocki, sołtys Gałkowa, który przygotował specjalną petycję skierowaną do rady miejskiej. Sygnatariusze domagają się całkowitego odrzucenia projektów ZPI „Nowa Ukta”.
Do protestu dołączają mocne głosy ekspertów i społeczników zwracających uwagę na unikalną przyrodę. Polana Ukciańska funkcjonuje jako jeden spójny ekosystem żerowiskowy dla ptaków.
Przeciwny obóz argumentuje, że powstająca tu rozproszona zabudowa nie tylko zajmie pojedyncze parcele, ale przede wszystkim trwale potnie i zdegraduje całą sieć powiązanych ze sobą siedlisk przyrodniczych.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!