ReklamaA1 - OW Wodnik

Polskie serca pod pruskim orłem. Nieznana historia dawnych Mazur

BieżąceHistoria24 września 2026, 8:40
Obchody powstania Gazety Ludowej w Ełku.
Obchody powstania Gazety Ludowej w Ełku. fot. Urszula Pasławska/facebook

W powszechnej świadomości dawne Prusy Wschodnie funkcjonują jako bastion niemczyzny – krainy zamieszkanej przez ludność zsynchronizowaną z pruskim państwem. Tymczasem prawda historyczna jest znacznie bardziej złożona. Przed 1939 rokiem na Mazurach tętniło zorganizowane polskie życie polityczne, społeczne i gospodarcze, prowadzone przez ludzi, którzy mimo presji germanizacyjnej nie wyrzekli się polskiej tożsamości.

Okazją do ponownego przyjrzenia się tej fascynującej historii są obchody 130. rocznicy powstania „Gazety Ludowej”. To właśnie w Ełku powstała Mazurska Partia Ludowa, stanowiąca początek zorganizowanego ruchu społeczności polskiej w tym regionie.

Ogromną rolę w tym procesie odegrało pismo, którego pierwszy numer ukazał się 17 września 1896 roku. Jak przypomniał podczas rocznicowego spotkania prof. Stanisław Achremczyk, to właśnie ta gazeta oraz redaktor Karol Bahrke powołali Mazurską Partię Ludową, która miała wystartować w wyborach do Reichstagu i wprowadzić mazurskiego posła do parlamentu.

Choć kandydujący działacze wyborów nie wygrali, wydarzenie to dało podwaliny pod kulturalne i polityczne budzenie się ludności mazurskiej.

W trakcie uroczystości wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król podkreślał, że ów ruch ludowy był w istocie demokratycznym ruchem społecznym Mazurów mówiących po polsku. Wskazał również, że utworzenie dwie dekady później pierwszej parafii katolickiej św. Brunona w Giżycku jednoznacznie dowodzi, jak silny i istotny był wpływ Polski na ludzi zamieszkujących te ziemie.

Mazurska Partia Ludowa jako pierwsza polityczna organizacja Mazurów jednoczyła lokalną społeczność i konsekwentnie walczyła o jej prawa aż do wybuchu I wojny światowej.

Niejednolite Prusy Wschodnie

Gdy myślimy o międzywojennych Mazurach, często ulegamy uproszczeniom. Różnica wyznaniowa – Mazurzy w większości byli protestantami, w przeciwieństwie do katolickiej Warmii – oraz wielowiekowa przynależność do państwa pruskiego sprawiały, że niemiecka propaganda chętnie przedstawiała ten region jako całkowicie zintegrowany z Rzeszą. Jednak pod powierzchnią oficjalnej narracji Berlina krył się wieloletni opór i uporczywa praca u podstaw.

Pierwsze jaskółki oporu. Przełom XIX i XX wieku

Świadomość narodowa na Mazurach nie pojawiła się znikąd. Już pod koniec XIX wieku, w odpowiedzi na nasilający się Kulturkampf oraz eliminowanie języka polskiego ze szkół i urzędów, lokalni liderzy zaczęli tworzyć własne struktury.

W grudniu 1896 roku w Ełku powstała Mazurska Partia Ludowa – pierwsza polska organizacja polityczna w regionie. Działacze tacy jak Karol Bahrke, Bogumił Linka czy Jan Karoński wyciągnęli rękę do mazurskiego chłopa, wydając polskojęzyczną „Gazetę Ludową” i wyznaczając nurt obrony praw obywatelskich oraz kulturowych.

Równolegle rozwijał się ruch społeczny i gospodarczy. Założony w 1910 roku Bank Mazurski w Szczytnie stanowił finansową tarczę chroniącą polskich rolników i rzemieślników przed wywłaszczeniem oraz uzależnieniem od niemieckiego kapitału.

Z kolei Towarzystwo Czytelni Ludowych tworzyło sieć bibliotek i kółek czytelniczych, dbając o to, by słowo drukowane w języku ojczystym trafiało pod wiejskie strzechy.

Trudny egzamin. Plebiscyt 1918–1920

Koniec I wojny światowej i odrodzenie Rzeczypospolitej przyniosły nadzieję na połączenie Mazur z macierzą. W warunkach powojennego chaosu powstał Mazurski Komitet Plebiscytowy, na którego czele stanął szanowany superintendent Kościoła ewangelicko-augsburskiego, ks. Juliusz Bursche. Reaktywowano także Mazurski Związek Ludowy. Sytuacja polskich działaczy była jednak niezwykle trudna. Niemieckie bojówki, w tym między innymi Ostpreußischer Heimatdienst, zastraszały ludność, rozbijały zebrania i terroryzowały polskojęzycznych mieszkańców.

Aby chronić uczestników wieców i obrońców polskości, pod koniec 1919 roku utworzono tajną organizację samoobrony – Straż Mazurską, kierowaną przez ppor. Jana Niemierskiego. Choć plebiscyt z 11 lipca 1920 roku, przeprowadzony w cieniu trwającej wojny polsko-bolszewickiej i pod przemożną presją administracji niemieckiej, zakończył się niepomyślnie dla Polski, nie sparaliżował ruchu polskiego w regionie.

Trwanie w cieniu Rzeszy (1920–1939)

Po 1920 roku Prusy Wschodnie pozostały w granicach Niemiec. Dla Polaków i Mazurów o polskiej świadomości oznaczało to konieczność przejścia do zalegalizowanej, twardej pracy mniejszościowej. Nadrzędną rolę reprezentacyjną objęła IV Dzielnica Olsztyńska Związku Polaków w Niemczech.

Jednak ze względu na specyfikę regionalną i religijną w 1923 roku w Szczytnie powołano Zjednoczenie Mazurskie. Działacze tacy jak Bogumił Labusz, Fryderyk Leyk, Gustaw Leyk czy Karol Małłek udowadniali, że ewangelicka wiara i miłość do mazurskiej ziemi doskonale łączą się z polską tożsamością narodową. Swoim talentem poetyckim ruch ten wspierał m.in. Michał Kajka z Odrzysku.

W dwudziestoleciu międzywojennym na Mazurach aktywny był także Związek Polskich Towarzystw Szkolnych, toczący nieustanną batalię o tworzenie i utrzymanie prywatnych szkół z językiem polskim, a także Związek Towarzystw Młodzieży, organizujący chóralne, teatralne i sportowe koła dla młodzieży wiejskiej.

Zapleczem gospodarczym i prasowym pozostawały Spółdzielnia Handlowo-Rolnicza „Rolnik” oraz poczytne czasopismo „Mazur”, wydawane w Szczytnie. Miejscy i wiejscy działacze dumnie nosili symbol Rodła – znaku Związku Polaków w Niemczech, wyobrażającego bieg Wisły z zaznaczonym Krakowem, będącego odpowiedzią na zakaz używania polskiego godła państwowego w Rzeszy.

Świadectwo, którego nie da się wymazać

Po przejęciu władzy przez Adolfa Hitlera w 1933 roku presja na polskie organizacje zamieniła się w jawny terror. Włamania do redakcji, pobicia, rewizje i szykany stały się codziennością. Latem i we wrześniu 1939 roku niemieckie władze ostatecznie zdelegalizowały polskie struktury, a ich liderów wywieziono do obozów koncentracyjnych, takich jak Hohenbruch, Sachsenhausen czy Stutthof, gdzie wielu z nich oddało życie.

Historia polskich organizacji na Mazurach przypomina, że przedwojenne Prusy Wschodnie nie były monolitem. Mimo zmasowanej polityki wynarodowienia, istniała tam grupa ludzi, która z niezwykłą odwagą i determinacją pielęgnowała polską mowę, kulturę i tradycję. Ich postawa stanowi ważną, choć wciąż odkrywaną na nowo, kartę historii naszego regionu.

ReklamaC1 - Wodnik Duch Puszczy

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    Czuje się - ZADOWOLONY
    ZADOWOLONY
  • 0
    Czuje się - ZASKOCZONY
    ZASKOCZONY
  • 0
    Czuje się - POINFORMOWANY
    POINFORMOWANY
  • 0
    Czuje się - OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    Czuje się - SMUTNY
    SMUTNY
  • 0
    Czuje się - WKURZONY
    WKURZONY
  • 0
    Czuje się - BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

ReklamaB0 - Domki Paprotki

Daj nam znać

Jeśli coś się na Mazurach zafascynowało, wzburzyło lub chcesz się tym podzielić z czytelnikami naszego serwisu
Daj nam znać
ReklamaB1 - Kuternoga
ReklamaA2 - Mazurskie Mini Zoo 2025