
Gwałtowne załamanie pogody na Mazurach doprowadziło do wywrócenia i zatonięcia czterech jachtów uczestników żeglarskiego obozu. Dzięki sprawnej akcji służb i lokalnych mieszkańców, żeglarzom nic się nie stało. W ostatnich dniach ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego (MOPR) wydobyli z dna jeziora Seksty pierwsze zatopione jednostki.
Przypomnijmy, że do niebezpiecznego zdarzenia doszło 6 sierpnia br. podczas żeglugi członków obozu żeglarskiego z przystani w Okartowie w kierunku jeziora Kaczerajno. Gdy uczestnicy wypływali na wodę około godziny 17:00, warunki meteorologiczne były jeszcze całkowicie stabilne.
– Nic nie wskazywało na nagłe załamanie. Sam bym wypłynął – komentował na antenie TVN24 Krzysztof Kornaś, ratownik i komandor Mazurskiej Służby Ratowniczej (MSR).
Szybka decyzja w obliczu nawałnicy
Sytuacja zmieniła się drastycznie po wpłynięciu za Wyspę Pajęczą na Śniardwach.
Gdy masztowy system ostrzegania zaczął nadawać sygnał o nadciągającym niebezpieczeństwie w szybszym trybie, załogi znajdowały się w połowie zaplanowanej trasy.
– Patrząc na siłę i kierunek wiatru, najszybszą drogą ucieczki było skierowanie się w stronę jeziora Seksty. Zaczęliśmy uciekać pełną mocą. Po zaledwie kilku minutach od sygnału łodzie uległy wywróceniu – relacjonuje Wojciech Dybaś, organizator obozu.
Do bezpiecznego schronienia zabrakło im około 600 metrów, czyli zaledwie 20 minut żeglugi.
Kadra obozu zadbała jednak o kluczowe procedury bezpieczeństwa – wszyscy uczestnicy mieli na sobie kamizelki ratunkowe, trzymali się kadłubów i znajdowali się pod stałą opieką instruktorów. Natychmiast powiadomiono służby ratunkowe.
Jako pierwsi na miejscu zjawili się ratownicy Mazurskiej Służby Ratowniczej z Okartowa oraz lokalni mieszkańcy, którzy podjęli poszkodowanych – w tym dzieci – z wody i bezpiecznie przetransportowali ich do bazy.
Mimo traumatycznych przeżyć, organizatorzy po konsultacjach z rodzicami i dziećmi podjęli decyzję o kontynuowaniu obozu.
Precyzyjna operacja na dnie jeziora Seksty
Po zabezpieczeniu uczestników pozostała kwestia zatopionego sprzętu. Na zlecenie właściciela pechowych jednostek do akcji wydobywczej na jeziorze Seksty przystąpili ratownicy MOPR.
W skomplikowanej operacji wzięły udział połączone siły Stacji Ratownictwa Wodnego z Mikołajek, Pisza/Łupek oraz Giżycka. Do podniesienia wraków wykorzystano specjalistyczną jednostkę techniczną R-11, stacjonującą na co dzień w Mikołajkach.
Prace rozpoczęły się od szczegółowych oględzin podwodnych, przeprowadzenia pomiarów i opracowania precyzyjnego planu taktycznego. Dzięki sprawnej komunikacji między nurkami a załogą nawodną, w godzinach od 10:00 do 15:00 z dna wydobyto dwie z czterech zatopionych łodzi – informuje Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Akcja przebiegła bez zakłóceń, a ratownicy podkreślają, że kluczem do sukcesu przy tak wymagających operacjach technicznych jest chłodna kalkulacja i skrupulatnie zaplanowane działanie. Podjęcie pozostałych jednostek ma nastąpić w najbliższym czasie.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!