
Mimo że powiat giżycki w minionym sezonie odwiedziło o 19 tysięcy mniej osób niż rok wcześniej, lokalna branża turystyczna ma powody do zadowolenia. Sezon przyniósł znaczny wzrost liczby sprzedanych noclegów. Specjaliści ruchu turystycznego mówią o przełomie i wyczekiwanej zmianie w podejściu urlopowiczów do wypoczynku nad jeziorami.
Jak wynika z raportu Centrum Promocji i Informacji Turystycznej (CPiIT) w Giżycku, miniony sezon zamknął się liczbą około 306 tysięcy odwiedzających. To spadek o 5,9 proc. w porównaniu do ubiegłego roku i zarazem drugi z kolei rok zniżkowej tendencji frekwencyjnej.
Główną przyczyną tego stanu rzeczy był znaczny odpływ osób przyjeżdżających jedynie na kilka godzin – liczba turystów jednodniowych skurczyła się do 50,6 tysiąca (spadek o ponad 21 proc.).
Droższe paliwo, niepogoda i mniej jednodniowych wypadów
Dyrektor giżyckiego CPiIT, Robert Kempa w rozmowie z Polską Agencją Prasową zauważa, że narzekania na pustki w kurortach mają swoje uzasadnienie w statystykach, jednak głębsza analiza danych daje powody do optymizmu.
Na słabszy ruch wpływ miało m.in. drogie paliwo (promocyjne programy na stacjach ruszyły dopiero w połowie sierpnia), zmienna aura oraz mniejsza aktywność samych mieszkańców regionu. W ubiegłych latach tueyści chętnie odwiedzali Giżycko przy okazji wydarzeń kulturalnych czy rekreacyjnych. Tym razem takich kilkugodzinnych przyjazdów było o około 11 tysięcy mniej.
Mniejszy tłok, dłuższy wypoczynek
Kluczowym wskaźnikiem świadczącym o jakościowej zmianie jest liczba udzielonych noclegów. Ta wzrosła do niemal 585 tysięcy, osiągając wynik o blisko 15 proc. wyższy rok do roku.
To pokazuje, że ludzie, którzy zdecydowali się na wypoczynek na Mazurach, zostawali u nas dłużej. To nas bardzo cieszy, bo taki turysta docenia miejsce, w którym jest, poznaje je spokojniej – podsumowuje Robert Kempa.
Swoje oficjalne zaplecze noclegowe powiat giżycki szacuje na ponad 6 tysięcy miejsc. Drugie tyle może znajdować się w tzw. szarej strefie, do czego dochodzi nieszacowana dokładnie przestrzeń noclegowa na łodziach i jachtach.
Słabszy ruch na szlaku i wyzwanie niskich stanów wód
Mniejszą intensywność ruchu potwierdzają również dane Białostockiego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (Wody Polskie). Na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich odnotowano ponad 7 tysięcy śluzowań oraz ponad 17 tysięcy jednostek pływających – o 1,5 tysiąca mniej niż sezon wcześniej.
Rzeczniczka instytucji, Joanna Szerenos-Pawilcz, wskazuje na poważne utrudnienia hydrologiczne. Na rzece Pisie ze względu na zbyt niski poziom wody żegluga była możliwa dopiero od końca lipca do połowy września. Choć okres ten był krótki, pozwolił wodniakom na skorzystanie z kluczowego odcinka tras.
Formalne zamknięcie sezonu wodniackiego na Mazurach nastąpi wraz z wydaniem oficjalnego komunikatu żeglugowego.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!