
Tragedią mogły zakończyć się bezmyślne wyczyny 37-letniego turysty, który w miniony czwartek postanowił urządzić sobie nocny rajd skuterem wodnym po jeziorze Nidzkim. Mężczyzna nie dość, że nie posiadał kapoka, to znajdował się pod silnym działaniem alkoholu. Dzięki przytomnej reakcji świadków, którzy o niebezpiecznych manewrach natychmiast zaalarmowali służby, nie doszło do wypadku.
Do zdarzenia doszło 16 lipca około godziny 22:00. Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Piszu odebrał zgłoszenie od zaniepokojonych osób, które obserwowały brawurową i skrajnie nieodpowiedzialną jazdę sternika.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Kiedy funkcjonariusze dotarli nad brzeg jeziora, mężczyzna zdążył już dopłynąć do lądu i schować się w jednym z pobliskich domków letniskowych. Tam też doszło do jego zatrzymania.
Sprawcą zamieszania okazał się 37-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego. Kontakt z turystą był mocno utrudniony – mężczyzna mówił bełkotliwie, nie był w stanie prowadzić logicznej rozmowy, a policjanci od razu wyczuli od niego silną woń alkoholu.
Przeprowadzone badanie alkomatem tylko potwierdziło przypuszczenia mundurowych, wskazując ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Co więcej, specyficzne zachowanie 37-latka – silne pobudzenie oraz agresja – sugerowało, że mógł on znajdować się również pod wpływem środków odurzających. W związku z tym w szpitalu pobrano mu krew do dalszych badań toksykologicznych.
Mężczyzna spędził noc w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu usłyszy zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Za ten skrajny brak odpowiedzialności na wodzie i ignorowanie poleceń funkcjonariuszy grozi mu teraz kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!