
W Cichych Wodach w Wężówce gotuje się z tego, co naprawdę tu żyje i rośnie. Wołowina z ich pastwisk, jagnięcina z własnej hodowli, warzywa i zioła prosto z ogrodu, chleb na zakwasie, domowe przetwory i buliony gotowane powoli - to fundament kuchni, która nie zna pośpiechu. To nie jest typowa restauracja. Ciche Wody to gospodarstwo, które gotuje z własnych produktów i dzieli się z gośćmi 80-letnim doświadczeniem w rolnictwie, ogrodnictwie i zielarstwie. Razem tworzą ekosystem, w którym liczy się sezon, smak i relacja - nie karta dań.
W Cichych Wodach nie ma stałego menu. Jest za to sezon i to, co w danym momencie daje gospodarstwo. Kolacja to wspólny stół, swobodna rozmowa i smak, który ma swoje źródło w ziemi, na pastwisku i w ogrodzie. Jesień to czas, gdy kuchnia staje się bardziej treściwa. Pojawiają się głębsze smaki, dłuższe duszenie i więcej żywego ognia - wszystko po to, by rozgrzać ciało i duszę w chłodniejsze dni. To sezon na dania, które wymagają czasu, ale wynagradzają go pełnią aromatu. Gospodarstwo działa w duchu permakultury i rolnictwa regeneratywnego. Nie jest typową restauracją, ale z wdzięcznością przyjmuje wszystkich, którzy zasiadają przy ich stołach - zarówno gości przyjeżdżających do Cichych Wód na kilka dni odpoczynku, jak i mieszkańców okolicy, którzy coraz chętniej dołączają do kulinarnych spotkań.
Najbardziej lubią moment, gdy przy ich stole spotykają się różni ludzie. Rozmowy płyną swobodnie, a wieczór nie kończy się zaraz po deserze. To właśnie ta atmosfera wspólnego biesiadowania, wymiany historii i smaków, jest sercem Cichych Wód.
W najbliższą sobotę odbędzie się już czwarty wieczór kulinarny pt. „Wół i baran”, początek o godzinie 17:00. Tym razem w głównych rolach wystąpią wołowina Limousine i jagnięcina Skudde prosto z gospodarstwa. Goście mogą spodziewać się czegoś dobrego na początek, czegoś aromatycznego na rozgrzewkę, delikatnej jagnięciny przygotowywanej powoli oraz wołowiny z charakterem. Jedną z niespodzianek będą długo pieczone żebra wołowe barbecue - soczyste, aromatyczne, podane na drewnianych deskach, prosto do wspólnego biesiadowania. W menu pojawią się także sezonowe dodatki, domowe przetwory i coś słodkiego na zakończenie. Jak zawsze - swojsko, trochę inaczej i bez pośpiechu.
W Cichych Wodach lubią nie tylko gotować, ale przede wszystkim gościć. Mazury Slow Farm to zaproszenie do stołu, przy którym liczy się nie tylko to, co na talerzu, ale także to, kto siedzi obok. W Cichych Wodach nie gotuje się dla gości. Gotuje się z nimi, przy nich i dla wspólnego stołu. A to właśnie tam - między dymem, rozmową i smakiem - rodzi się prawdziwa mazurska gościnność.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!