
Zaledwie kilka dni temu walczyli o ludzkie życie w lodowatej wodzie. Teraz odebrali pismo od komornika sądowego, które wyznacza precyzyjną datę likwidacji ich bazy. 17 września 2026 roku o godzinie 10:00 Mazurska Służba Ratownicza ma opuścić teren, z którego codziennie niesie pomoc żeglarzom i turystom od blisko pół wieku. Wniosek o egzekucję złożył Burmistrz Pisza – urzędnik ustawowo odpowiedzialny za bezpieczeństwo na lokalnych akwenach.
Szybka akcja i bezpieczny port
O tym, jak kluczowa dla bezpieczeństwa na Wielkich Jeziorach Mazurskich jest obecność ratowników w tym konkretnym miejscu, dowiodły wydarzenia z 6 sierpnia br. Gdy nad jeziorem Seksty przeszła nawałnica, wywracając cztery jachty i stawiając w bezpośrednim zagrożeniu życie 38 osób – głównie dzieci przebywających na obozie żeglarskim – zgłoszenie o godzinie 20:21 wpłynęło bezpośrednio do stacji.
Zasada jest prosta: liczy się każda minuta. Łódź ratownicza MSR zjawia się na miejscu jako pierwsza. Z wody wyciągnięto 11 rozbitków. Dzięki błyskawicznej reakcji nikt nie zginął, a poszkodowani trafili prosto do Stacji Ratowniczej, gdzie otrzymali schronienie, ciepłe pożywienie oraz suche ubrania.
Dziś ten sam punkt, który dał schronienie młodym żeglarzom, stoi przed widmem natychmiastowego zamknięcia.
Klamka zapadła u komornika
Oficjalny dokument od komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym w Piszu nie pozostawia złudzeń. Mazurska Służba Ratownicza została wezwana do opuszczenia i wydania działki, stanowiącej jej bazę od 48 lat. Wierzycielem w sprawie jest Gmina Pisz, a ostateczne usunięcie ratowników ma nastąpić w połowie września.
Przedstawiciele MSR podkreślają, że nie podważają samego orzeczenia sądu i szanują wydany wyrok. Wskazują jednak na zastanawiający paradoks: sąd określił jedynie, komu należy wydać nieruchomość, nie nakładając na władze gminy bezwzględnego obowiązku przeprowadzenia eksmisji.
Co więcej, uchwałą z 7 kwietnia 2026 roku Rada Miejska w Piszu – organ stanowiący i reprezentujący mieszkańców – cofnęła zgodę na sprzedaż tej działki. Mimo wyraźnego sygnału ze strony radnych, burmistrz konsekwentnie dąży do odebrania terenu.
Wizja urzędnika czy ludzkie życie?
Wokół sprawy narasta coraz więcej pytań. Działka została w przeszłości przekazana przez Skarb Państwa z konkretnymi wytycznymi co do jej przeznaczenia, a zmiana jej funkcji wiąże się ze ściśle określonymi konsekwencjami prawnymi. Ratownicy pytają wprost: w czyim interesie działa lokalny samorząd i dlaczego decyzja o eksmisji jest realizowana wbrew woli Rady Miejskiej?
– Nie walczymy z nikim. Nie mamy prawników na etacie, budżetu na spory ani politycznego zaplecza – podkreślają ratownicy z MSR. – Mamy łodzie, poduszkowce, Stację Ratowniczą i ludzi, którzy w czasie burzy wychodzą na wodę, by ratować. Pytamy tylko, co jest cenniejsze: widzimisię jednego urzędnika czy ludzkie życie?
Cenne minuty na Śniardwach
Konsekwencje zamknięcia bazy mogą być tragiczne. Stacja w tym miejscu stanowi strategiczny punkt wyjścia na akweny jezior Śniardwy i Seksty. Pozbawienie ratowników dotychczasowej lokalizacji sprawi, że czas dopłynięcia do potrzebujących wydłuży się o kilkadziesiąt minut.
Na wzburzonej wodzie taka zwłoka przekreśla szanse na ratunek – to granica między sprawną akcją ratowniczą a wyciąganiem zwłok z dna jeziora.
Do wyznaczonego terminu egzekucji pozostało pięć tygodni. Mazurska Służba Ratownicza zaapelowała o wsparcie do mieszkańców, środowiska żeglarskiego, polityków oraz mediów. Sprawa od miesięcy leży w urzędach nadzorczych, jednak wciąż brakuje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego włodarz gminy dąży do usunięcia jednostki ratującej życie.
Dokumentacja dotycząca sporu została opublikowana w serwisie ratujmyratownikow.pl.






Serwis mazury24.eu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i opinii. Prosimy o zamieszczanie komentarzy dotyczących danej tematyki dyskusji. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.
Artykuł nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy!